Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

opowiadania - Archiwum

Ciemnogród – cz. 2

Ciemnogród – cz. 2

Stałem sam, w ciemnym korytarzu. Widziałem, co było przede mną. Posępna szarość nie odebrała mi wzroku. Widziałem wejście do jakiejś sali, które tonęło w mroku. Ten mrok wciągał mnie. Czułem, jakbym tracił zmysły. I to okropne drżenie. Wszystko dookoła drżało wzruszone niskim brzmieniem organów. Dudnienie w głowie było nie do wytrzymania. Nagle jakaś siła zaczęła ciągnąć mnie w kierunku wspomnianej ciemności, unosiłem się w powietrzu, byłem coraz bliżej i bliżej.

0 Raven 2014-05-21

Psie odchody, niebo i pogrzeb

Psie odchody, niebo i pogrzeb

Nareszcie umarłem. Nie, żebym się jakoś specjalnie cieszył, ale śmierć to jedna z tych niewielu rzeczy, o których zawsze marzyłem. Śmierć, będąca dla wielu ludzi problematyczną, bo nie zdążyli spłacić kredytu na zagrzybione mieszkanie, to spełnienie moich żałosnych fantazji, ucieczka od świata pełnego niezdrowej żywności i wszędobylskiego AIDS.

2 Ulysses 2014-05-19

Objęło mnie światło – cz. 2

Objęło mnie światło – cz. 2

Niechętnie podniosłam się z łóżka. Czułam jakieś wewnętrzne rozdwojenie. W sumie to nie wiedziałam, co się ze mną stało, ale też miałam jakieś niejasne przeczucie, że wszystko jest w idealnym porządku. To nie była myśl. To była niezachwiana pewność, jakby optymizm był wpisany w mój kod genetyczny. Powłócząc nogami, nie całkiem rozbudzona, wyszłam jednak ze swojego pokoju.

0 Ginger 2014-05-13

Ciemnogród – cz. 1

Ciemnogród – cz. 1

Był przepiękny, letni poranek. Słońce rozświetlało swym blaskiem, schludną i rażącą bielą ścian kancelarię biskupa. Ja, młody, energiczny, ksiądz czekałem na niego. Rozsiadłem się wygodnie w jednym z pokaźnych skórzanych foteli i wnikliwie analizowałem wystrój tego pomieszczenia. Kancelaria była piękna. Tyle obrazów, tyle przeróżnych książek elegancko ułożonych na półkach zdobionych szafek, cud.

3 Raven 2014-05-05

Objęło mnie światło – cz. 1

Objęło mnie światło – cz. 1

Nierealne, pomarańczowe światło sączyło się spod moich przymkniętych powiek. Z jakiegoś powodu nie mogłam otworzyć oczu. A może jednak mogłam, tylko nie miałam na to ochoty? Zmęczenie nie pozwalało mi się nad tym zastanawiać. Przez dłuższy czas leżałam więc w bezruchu. Podłoże, na którym leżałam, zdawało się przejmować ciepło mojego ciała. Z trudem uniosłam się na rękach. To przyniosło mi ulgę, ale wciąż czułam, że nie wszystko jest ze mną dobrze. Siłą woli uniosłam powieki, czując w skroniach pulsujący ból, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.

0 Ginger 2014-04-12

Kochając, umiera się łatwiej - cz. 3

Kochając, umiera się łatwiej - cz. 3

W kawiarni robiło się już prawie pusto. Oficerowie, którzy hucznie opijali koniec wojny, wstali i zarzucili swoje cienkie płaszcze, a następnie podnieśli wojskowe torby stojące obok krzeseł i z pełną powagą zasalutowali Havelowi, właścicielowi kawiarni. Widocznie podpici, a mimo to wciąż pełni powagi i dostojeństwa, ruszyli w kierunku drzwi. Szli, postukując twardymi podeszwami. Na ich wysłużonych mundurach widniały teraz połyskujące medale.

0 Ulysses 2014-04-06

Kochając, umiera się łatwiej – cz. 2

Kochając, umiera się łatwiej – cz. 2

Gnieździliśmy się w bunkrze jak karaluchy, odwlekając jedynie swoją śmierć. Od dwóch dni nie otrzymywaliśmy żadnych rozkazów; nasze radio wciąż milczało. Zapasów wody i puszek z żarciem starczyłoby nam na góra tydzień. Zdrowego rozsądku nie mieliśmy już wcale. Wstając dzisiejszego ranka, wiedzieliśmy, że możemy tylko czekać – nic więcej. Mogliśmy liczyć wyłącznie na śmierć, która przyjdzie z czekania.

1 Ulysses 2014-03-17

Kochając, umiera się łatwiej – cz.1

Kochając, umiera się łatwiej – cz.1

Dzień był wyjątkowo piękny. Śnieżnobiałe chmury płynęły po czerwieniącym się, popołudniowym niebie, a wokół unosił się zapach kawy i jabłecznika. Siedząc z zamkniętymi oczami, wsłuchiwałem się w muzykę otoczenia; słyszałem młodych oficerów, którzy śpiewali przy sąsiednim stoliku:

0 Ulysses 2014-03-09

Koszmar - cz.3

Koszmar - cz.3

- Nareszcie do nas przyszedłeś - powiedziała Denise, gdy usiadłem przy niej i Delight pod drzewem.
- Musiałem się przebrać - powiedziałem pod nosem bez emocji.
Denise spojrzała na mnie ze zdziwieniem, po czym odwróciła się do trzylatki i na nowo zanurzyła się w lekturze.

3 Iridis 2014-02-15

Wolność i adrenalina

Wolność i adrenalina

Budzę się. Budzę się, a raczej wychodzę z otępienia. Intensywnie mrugam, czuję smak soli w ustach. Nie ruszam się, dotykam tylko palcem tafli wody. Widzę małe kręgi, które moim zdaniem symbolizują coś nietrwałego. Wreszcie angażuję całą dłoń i patrzę na ruch wody. Bawię się, jest mi dobrze, dopóki nie przechodzą mnie koszmarne dreszcze. Punkt kulminacyjny – ocknięcie.

1 Grace 2014-02-13

Witamy w Zonie…

Witamy w Zonie…

Główną drogą prowadzącą do Zony jedzie ciemnozielona, niemal czarna terenówka. Z niewielką prędkością zbliża się do placówki granicznej. Mimo dobrej widoczności ma włączone światła. Żołnierze stacjonujący na przyczółku dokładnie przyglądają się autu przez lornetki, ale widząc spokój kierowcy, nie reagują nawet wtedy, gdy ten zatrzymuje się przed szlabanem. Jedynie ten, który odpowiadał za jego podnoszenie, podszedł do samochodu.

2 CoffeeMaker 2014-02-11

Zaraza zwana miłością

Zaraza zwana miłością

Znasz to uczucie, kiedy grzebią cię żywcem? Ja jestem ekspertem. Jestem profesorem takiego umierania. Widzę powolne ruchy łopaty sypiącej kolejne warstwy ziemi. Nie jest to przyjemne. Spróbuj wyobrazić sobie, że leżysz w dwumetrowym dole. Nie możesz nic zrobić, prócz wpatrywania się swoimi, na wpół martwymi już, ślepiami. Z czasem, ziemia dostaje się też do oczu. Tracisz kolejne zmysły, bo twoje uszy już dawno zostały przykryte.

2 Ulysses 2014-02-07

Koszmar - cz.2

Koszmar - cz.2

Poczułem silny ból głowy. Zachwiałem się. Denise złapała mnie pod rękę, aby mnie przytrzymać.
- Ichiro! Co się dzieje?!
Ból zaczął powoli ustępować, jednak miałem jeszcze zaburzenia równowagi, dlatego Denise pomagała mi utrzymać się na nogach.

3 Iridis 2014-02-03

Koszmar - cz.1

Koszmar - cz.1

Koniec. Wybiła godzina 16. Jeszcze raz spojrzałem zmęczonym wzrokiem na swój gabinet. Wszystkie meble były tu z ciemnego mahoniu. Wyjrzałem przez okno. Na dworze świeciło piękne, jasne słońce. Schowałem do teczki wszystkie dokumenty i wyszedłem z gabinetu, zamykając drzwi. Szedłem przez jasny korytarz w stronę windy. Zaczynał się weekend.

1 Iridis 2014-01-12

Gates Of The Shadow – cz.3

Gates Of The Shadow – cz.3

Dziewczyna została jednak przypisana. Założono, że miejsce w radzie powinno na nią czekać. Niestety, tego miejsca praktycznie nie było, a poza i tak byłoby to niemożliwe, gdyż w radzie mogli zasiadać wyłącznie mężczyźni.

0 Changes 2013-12-30

W poszukiwaniu straconej nadziei – cz. 2

W poszukiwaniu straconej nadziei – cz. 2

Kolejna teleportacja windą, w której urzędował wielki pająk i jego ofiary, minęła równie szybko jak ta pierwsza. Cisza, która towarzyszyła naszej podróży, została przerwana kojącym głosem Doktora:
- Jesteśmy bardzo blisko – powiedział, patrząc w stronę drzwi, które pod żadnym pozorem nie zachęcały. Co prawda były czyste, nie pobazgrane farbą, ale były też ciemnoszare i podrapane niczym te w szpitalnej izolatce. Nie kontemplując więcej nad ich estetyką, przekroczyliśmy próg.

0 Ulysses 2013-12-15

Katharsis

Katharsis

- Zatrzymaj się!
Nie posłuchałam. Nie przestawałam biec.
- Dlaczego ze mną nie porozmawiasz? - głos za mną nie dawał za wygraną.
- Zostaw mnie w spokoju!
Przedzierając się przez gęstwinę lasu, myślałam tylko o tym, by zostać sama. W końcu dobiegłam do rozległej polany. W dzisiejszą noc mogłam oglądać księżyc w całej jego świetlistej okazałości. Piękny widok.

2 Iridis 2013-12-13

Special Ops – cz. 2

Special Ops – cz. 2

30 październik 2030r. godz. 20.14
Zgrzyt kamieni dobiegający spod kół samochodu wyrwał mnie ze snu. Wjeżdżaliśmy właśnie w polną drogę prowadzącą przez las. Dopiero po chwili zrozumiałem, że to ta droga, na której ma stać furgonetka. Poczułem lekki ucisk w brzuchu. Strach. Zawsze odczuwam go przed wykonaniem zadania. Tylko dlaczego? Bo mogę zginąć? Bo coś może się nie udać? Tego nie wiem.

0 CoffeeMaker 2013-12-11

Van Wolfswinkel z krainy słoneczników

Van Wolfswinkel z krainy słoneczników

Van Wolfswinkel wsłuchiwał się w dźwięki dochodzące z klatki schodowej. Usłyszał kroki. Było ich już wiele, jednak żadne nie należały do jego ojca, choć po klatce paradowali już sąsiedzi, harcerze, a nawet Świadkowie Jehowy. Nie tracił jednak nadziei i na każdy stukot podnosił głowę, wsłuchując się w skupieniu, czy po stukocie nastąpi chwyt za mosiężną klamkę mieszkania, w którym się znajdował.

2 Solo 2013-12-09

W poszukiwaniu straconej nadziei – cz.1

W poszukiwaniu straconej nadziei – cz.1

Pusty korytarz, wyłożony białymi kafelkami, ciągnie się dobre trzydzieści metrów. Jedynym źródłem nadziei na istnienie rzeczywistości są tutaj wyłącznie promienie światła pobliskiej latarni, wpadające nieśmiało przez wielkie okno na samym końcu. Cień, jaki rzucają na ściany i sufit, sprawia, że patrząc pod odpowiednim kątem mogę zobaczyć wyschnięte plamy ciemno – bordowej krwi, ścierane jak zwykle w pośpiechu. Idąc wzdłuż tego tunelu w stronę tej jasności, czuję, że kiedyś przeżyłem już podobną chwilę.

6 Ulysses 2013-11-29

« Przejdź do najnowszych artykułów

Najaktywniejsi dziennikarze

Snotra 50snotra
Lola 40lola
Rita 37rita
Lucy 36lucy
Yazoo 28yazoo

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry