Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Afropolak na Marszu Niepodległości   

Dodano 2016-11-24, w dziale felietony - archiwum

Tegoroczny Marsz Niepodległości w Warszawie zgromadził tysiące osób z całej Polski. Wybrał się na niego także, ucharakteryzowany na czarnoskórego mężczyznę, dziennikarz Gazety Wyborczej, reporter „Dużego Formatu”, Jacek Hugo-Bader. Naturalnie była to przemyślana i przygotowana prowokacja w celu reporterskim, która miała potwierdzić lub obalić tezę o negatywnym stosunku Polaków do osób o innym kolorze skóry, nawet gdy ci manifestują swoje przywiązanie do naszego kraju. Jak to wszystko się skończyło?

Pan Jacek przygotowuje podobno książkę, która traktować ma o wykluczonych, stąd wziął się najprawdopodobniej pomysł takiego eksperymentu. Już wcześniej wcielał się w postaie bezdomnych, ale jak twierdzi dziś, właśnie wtedy zrozumiał, że bezdomni nie mają wcale w Polsce tak najgorzej. /pliki/zdjecia/pro1_3.jpg Jego zdaniem w znacznie gorszej sytuacji są osoby czarnoskóre. I tak zrodziła się myśl, by pomalować twarz na czarno, pójść w miasto i zweryfikować swoją tezę. Po prostu chciał się naocznie przekonać, czy poziom niechęci Polaków do osób o odmiennym kolorze skóry jest tak wysoki jak sądził. Eksperyment jak eksperyment. Podobny przeprowadził w 2009 roku niemiecki pisarz, dziennikarz i reportażysta Günter Wallraff, który także ucharakteryzował się na czarnoskórego mężczyznę, by sprawdzić, jak żyje się osobom o odmiennym kolorze skóry w Niemczech. Gdy opublikował swoje spostrzeżenia w jego kraju rozpętała się dyskusja. Zaczęto zastanawiać się, czy takie wcielanie się, podszywanie się pod innych nie jest czasem zwyczajnym oszustwem. Ostatecznie zwyciężył jednak wtedy pogląd, że ma to sens, o ile nie jest to robione dla hecy, tylko po coś i ma społeczne uzasadnienie. Zdaniem dziennikarz GW jego eksperyment takie uzasadnienie miał.

Zaciekawiło mnie jednak, dlaczego tekst pana Jacka ukazał się w jego dzienniku dopiero tydzień po marszu, kiedy wszyscy tak naprawdę zdążyli już o tym fakcie zapomnieć? Co prawda nie mam za bardzo pojęcia, ile czasu zajmuje wytrawnemu publicyście napisanie takiego reportażu, ale nie sądzę, żeby aż tyle. O czym może to świadczyć? Może o tym, że pan Jacek wróciwszy do redakcji nie za bardzo miał o czym napisać?

Gazeta Wyborcza podała informację, jakoby jej pracownik został napadnięty podczas marszu przez dwóch rosłych, zakapturzonych mężczyzn (na zdjęciu widać jednak wyraźnie, że tylko jeden z nich ma założony kaptur), którzy jak nic nosili z zamiarem pobicia go, ale z jakiś bliżej nieokreślonych powodów mieli z tym problem. Mnie wydaje się to trochę dziwne, by dwóch silnych, dobrze zbudowanych mężczyzn miało problem z pobiciem – jak sam to pan Jacek określił – faceta o niezbyt pokaźnej posturze. /pliki/zdjecia/pro2_3.jpg Ciekawe jest i to, że pan Bader, choć rzekomo został poturbowany, nie złożył jednak w tej materii żadnego doniesienia na policję. Przecież w Polsce usiłowanie pobicia karane jest w zasadzie podobnie, jak dokonanie takiego czynu. Myślę, że ze złapaniem i ukaraniem winnych też nie byłoby problemu, bo na zdjęciu wyraźnie widać twarze obu mężczyzn. Dlaczego dziennikarz GW tego nie zrobił? Nie mniej interesujące wydaje mi się także i to, że nikt nie nagrał tego zdarzenia. Wydawało mi się, że w ramach przygotowań do przeprowadzenia prowokacji należałoby też zadbać o jej bogate udokumentowanie filmowe. Dlaczego dziennikarz GW o to nie zadbał? Nie mam bladego pojęcia. W sieci dostępne są w tej chwili tylko dwa zdjęcia z tego wypadku, które na dodatek można różnie interpretować (na pierwszym nie za bardzo widać wspomnianego dziennikarza, natomiast na drugim widać jakiegoś czarnoskórego mężczyznę o dosyć nieokreślonym wyrazie twarzy). Z fotografii tej można by wyciągnąć wniosek, że w stronę „przebierańca” poleciały jakieś wyzwiska, ale może to być również nadinterpretacja. Zatem dokumentacji ataku na dziennikarza nie ma, a to, co jest, jest mało wiarygodne. Czyżby więc była to jakaś kolejna prowokacja?

Co zatem ustalił dziennikarz GW i jak należałoby ocenić ten jego eksperyment? Wypada mieć nadzieję, że udało mu się zebrać materiał, o który mu chodziło, ale czy zdoła nim obronić postawioną tezę o rasistowskim nastawieniu Polaków do ludzi o odmiennym kolorze skóry? Nie sądzę. „Przede mną przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którym towarzyszyło zdziwienie. Matko, czarnuch przyszedł. Nawet jak tego nie wypowiadali, czułem to. To był jeden z najmniej przyjemnych dni w moim życiu” – napisał pan Jacek, dodając w sprawie rzekomego aktu przemocy na nim, że kilka razy został zaatakowany słownie, a także, że raz doszło do ataku bezpośredniego, ale uchronili go dwaj mężczyźni, prawdopodobnie funkcjonariusze policji "w cywilu". Nawiasem mówiąc nie wziął udziału w całym marszu, bo - jak pisze - w pewnym momencie miał wrażenie, ze tłum był w stosunku do niego zbyt wrogi. Prowokacja pana Jacka wzbudziła niemałe oburzenie internautów, którzy zarzucają mu przede wszystkim nieetyczne zachowanie i uogólnienie marginalnych przypadków. A wy co o tym sądzicie?

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.6 /210 wszystkich

Komentarze [2]

~Jacek_22
2016-11-28 00:06

Sorry, muszę trochę poprawić ostatnie zdanie komentarza; do Izu skini w liczbie poniżej 20 baliby się podskoczyć, bo podstawowy przelicznik, przy którym skinheadzi zamiast uciekać, postanawiają się bić, wynosi pięciu skinów na jednego murzyna*, Żyda, czy Araba. Biorąc pod uwagę, że ten murzyn jest bokserem wagi ciężkiej, trzeba pomnożyć tę liczbę przez 4. * – w tym pigmeje i dzieci

~Jacek_22
2016-11-28 00:02

Artykuł wydaje się być wyważony, nie oceniający, napisany ze znajomością tematu. Do redakcji “Faktu” kolego byś się nie załapał :-(
Hugo-Bader zrobił rzecz głupią. Jeśli miałaby to być prowokacja, to rzeczywiście wartałoby wybrać się do jaskini lwa w trochę mniej eksponowanej sytuacji. Od kilku lat 11 listopada kojarzy się z burdami w Warszawie. W tym roku udało się narodowców zdyscyplinować, a celowe chuligańskie prowokacje zneutralizować. Wiadomo było, że w tym roku burdami na marszach niepodległości ekscytowałyby się media nie tylko nad Wisłą, ale również te zza Odry oraz po drugiej stronie Atlantyku. Szczególnie, gdyby zlali “czarnego”. Prowokacja pana Jacka była więc wysoce nieudolna. Skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby pojawić się w takim anturażu w mniejszym mieście, bez czujnego oka kamer TVNu. A najlepiej, gdyby zamiast Hugo-Badera, na takim marszu pokazał się Izugabe Ugonoh. Chociaż do niego pewnie skinki bałyby się podskoczyć :-)

  • 1

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Yazoo 33yazoo
Mitter 27mitter
Lou 10lou

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry