Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Czy to koniec internetu, jaki znamy?   

Dodano 2018-06-26, w dziale felietony

#StopACTA2.0, #CenzuraToBzdura, #RatujmyMemy – takimi hasłami protestujący wyrażają obecnie swoją dezaprobatę dla kolejnej próby zreformowania prawa autorskiego na rynku cyfrowym, proponowanej przez Komisję Prawną Parlamentu Europejskiego. Czy w związku z przedstawioną dyrektywą faktycznie znikną w najbliższej przyszłości z internetu wszystkie małe wydawnictwa i portale oraz nasi ulubieni youtuberzy? Czy użytkownicy naprawdę nie będą już mogli, bez łamania prawa, podlinkować znajomym piosenek, artykułów bądź memów? Wielu obywateli UE uważa, że w najbliższych dniach zostaniemy zmuszeni do korzystania z internetu, jakiego nie znamy - ocenzurowanego, filtrującego i blokującego zamieszczane przez nas treści. Czy mamy się czego obawiać?

/pliki/zdjecia/stop11.jpgACTA 2.0 to zdaniem wielu użytkowników internetu z krajów UE kontrowersyjna i bardzo niebezpieczna reforma. Sprzeciw budzą w szczególności dwa artykuły tejże dyrektywy. Internauci, zaniepokojeni tym faktem, zainicjowali zatem już pod koniec czerwca zakrojoną na szeroką skalę akcję protestacyjną, która ma zapobiec jej wejściu w życie. Moim zdaniem wokół tego dokumentu narosło jednak wiele mitów. Internauci twierdzą na przykład, że to będzie "koniec wolnego Internetu" i "ograniczenie wolności słowa", ale w mojej ocenie te opinie są trochę przesadzone, dlatego też pozwolę sobie się z nimi nie zgodzić.

Nazwa ACTA (ang. Anti-Counterfeiting Trade Agreement) powinna być wam dobrze znana, gdyż ponad rok temu Parlament Europejski próbował już wprowadzić w życie bardzo podobną dyrektywę, której celem było ocenzurowanie internetu. Protest społeczny w wielu krajach UE spowodował jednak najpierw wstrzymanie dalszych prac nad tamtym dokumentem, a następnie jego skuteczne odrzucenie. Teraz obserwujemy w pewnym sensie powrót do tamtego pomysłu, ale w nieco zmienionej formie.

Po co UE pracuje nad regulacjami ograniczającymi rzekomo wolność setek milionów swoich obywateli? No cóż, jeśli dobrze rozumiem, chodzi wyłącznie o powstrzymanie narastającego w internecie zjawiska naruszania praw własności intelektualnej, czyli mówiąc prościej piractwa i doprowadzenie do uczciwego wynagradzanie twórców oryginalnych treści. A zatem celem nowej dyrektywy jest egzekwowanie od platform udostępniających treści, stosowania prawa autorskiego. Jednak nie wszyscy widzą to tak samo. Dla wielu dokument ten jest tylko kolejną próbą ataku na swobodę wypowiedzi użytkowników i kontroli tego, co ci udostępniają w sieci, a także ograniczenia im dostępu do wiedzy. Internauci wskazują również na to, że zgodnie ze wspomnianą dyrektywą, za dzielenie się w sieci oryginalnymi materiałami trzeba będzie już płacić, co skutecznie ograniczy swobodny przepływ informacji. Z przykrością konstatują również to, że w dokumencie tym nadal nie ma mowy o ochronie ich praw i zapewnieniu im znacznie szerokiego dostępu do dóbr wiedzy i kultury.

/pliki/zdjecia/stop22.jpg - „Jako stowarzyszenie "Stop Acta 2.0" sprzeciwiamy się dyrektywie, ponieważ drogi jest nam internet w takiej postaci, w jakiej jest obecnie, czyli jako medium, które umożliwia ludziom przekazywanie wolnych informacji. Wolne społeczeństwo, to wolny przepływ informacji” – mówił kilka dni temu, tuż przed rozpoczęciem serii protestów w naszym kraju, członek stowarzyszenia Stop Acta 2.0, Janusz Kunowski. Według niego za artykułem 11, który mówi o rozszerzeniu tzw. praw pokrewnych, lobbują głównie duże wydawnictwa, które tracą zyski, ponieważ użytkownicy nie wchodzą na strony ich portali, tylko klikają na linki w innych serwisach. „Moim zdaniem ci ludzie są z poprzedniej epoki i nie rozumieją internetu" – dodaje wspomniany Kunowski. Według niego artykuł 11. dyrektywy zahamuje dalszy rozwój rynku „małych” wydawnictw, a także blogów i videoblogów. A co z artykułem 13.? Ten z kolei godzi jego zdaniem nie tylko we właścicieli platform internetowych, którzy będą musieli teraz zapewniać o legalności zamieszczonych u nich treści, ale także w samych użytkowników, bo serwisy będą teraz zmuszone filtrować i monitorować treści zamieszczane przez użytkowników, a te z nich, które będą ich zdaniem łamały prawa autorskie, będą blokować bądź usuwać.

Na szczęście nie do końca jest chyba tak, jak uważa spora grupa użytkowników internetu. Art. 11. dyrektywy faktycznie przewiduje przyznanie praw pokrewnych wydawcom prasowym, ale celem tego zabiegu jest próba ochrony nakładów przez nich ponoszonych. Tak jak prawo autorskie chroni sam utwór i wymusza zapłatę za jego wykorzystywanie, tak prawo pokrewne ma chronić podmioty, dzięki którym utwory te są rozpowszechniane. Ma to przeciwdziałać wykorzystywaniu cudzych materiałów w celach zarobkowych, bez dzielenia się określoną częścią zysku z prawdziwym posiadaczem praw autorskich, co niestety ma obecnie miejsce (wszyscy wiemy, że wiele portali żyje dziś z zamieszczania fragmentów lub całych tekstów skopiowanych z innych stron). /pliki/zdjecia/stop33.jpgArt.13 dotyczy natomiast przede wszystkim właścicieli wielkich platform internetowych (np. Facebooka, Twittera, Google, Onetu czy Wirtualnej Polski), którzy będą musieli monitorować zamieszczane u nich treści, by móc zapewnić o ich legalności.

Czy zatem dyrektywa ta uderzy w nas, zwykłych użytkowników? Niekoniecznie, bo mówi się otwarcie, że mają zostać zachowane wszystkie wyjątki dotyczące użytku prywatnego. Nie ma więc mowy o jakimkolwiek zakazie udostępniania memów, ilustracji, czy linkowania filmów, stron lub artykułów w kręgu osobistym. Zakaz nie będzie dotyczył również stron edukacyjnych i portali encyklopedycznych, a wielkie portale zostaną zobowiązane do uważnego sortowania treści (co i tak już czynią), aby nie dopuścić do plagiatu, czy też innego naruszenia praw autorskich. Problemem może być ta dyrektywa tylko dla tych serwisów, które opierają się na publikowaniu treści zaczerpniętych z innych witryn internetowych, ale według mnie i one sobie z tym jakoś poradzą. Tak czy inaczej bardzo jestem ciekaw, jak zakończy się ten spór i czy ACTA 2.0, tak jak mówi wielu, faktycznie zakończą erę wolnego Internetu?

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.7
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.7 /19 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na żyrafę (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Snotra 42snotra
Lola 31lola
Lucy 27lucy
Rita 27rita
Yazoo 17yazoo

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry