Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Niby obciach, ale oczy oderwać trudno   

Dodano 2016-12-03, w dziale recenzje - archiwum

Zewsząd słyszę opinie, że „ten poprzedni był lepszy”, ale nie do końca się z nimi zgadzam. „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” w moim odczuciu w niczym nie ustępuje bowiem swojemu poprzednikowi. To także mocna historia z barwnymi postaciami, brawurowo odegranymi przez cenionych aktorów, choć tak jak i poprzednia nie wolna od kilku wad. Mimo krytyki, „Niebezpieczne kobiety” Patryka Vegi zgromadziły do tej pory w kinach większą widownię niż „Nowe porządki”. Dlaczego? Cóż, najlepiej sprawdzić to samemu!

Zacząłbym od tego mojego „ale”. „Pitbull” jest z założenia filmem o gangsterach, zbrodniach i wszechobecnej przemocy, ale w wielu scenach jest też filmem zabawnym (wielu widzów twierdzi, że nawet nazbyt zabawnym). Mam oczywiście świadomość, że to /pliki/zdjecia/pit1_0.jpgpomieszanie poważnego klimatu z żartobliwym niektórych widzów faktycznie mogło rozdrażnić. Dlatego nie dziwi mnie, gdy piszą, że był to absolutnie nieprzemyślany zabieg, w wyniku którego nowy film Vegi stracił jednolity, sensacyjny klimat, ale ja nie widzę tego w ten sposób. Komizm sytuacyjny i słowny zastosowany przez reżysera mnie nie irytował, a wręcz przeciwnie, powiedziałbym nawet, że tonował w pewnym sensie poziom emocji.

Scenariusz majstersztykiem raczej nie jest. Oczywiście „mięsem”, tak jak i w poprzedniej części, nadal rzucają tu wszyscy (zarówno policjanci jak i „gangusy”), ale taki język musiał tu zaistnieć, by film opowiadający o świecie polskiej mafii mógł być wiarygodny. Z tego samego powodu reżyser zdecydował się chyba na pokazanie najdrastyczniejszych scen. Wybierając się do kina na nowego „Pitbulla”, trzeba być zatem przygotowanym na największe okrucieństwo, czyli morze przelewanej krwi, wnętrzności wypływające z jam brzusznych, a także zbliżenia twarzy z widocznymi skutkami oblania kwasem.

Akcja „Pitbulla” jest wielowątkowa, co także jest pewnym mankamentem tej produkcji. Przez cały seans odnosiłem wrażenie, że próbowano tu złapać zbyt wiele srok za ogon, a taki zabieg zwykle się nie udaje. Tutaj nie wypadło to jakoś szczególnie tragicznie, ale myślę, że gdyby twórcy skupili się na jednym wątku, to film byłby lepszy i łatwiejszy w odbiorze. Nie chcę przez to powiedzieć, że film jest trudny, ale miejscami na pewno chaotyczny, dlatego widzowie mogą mieć czasem problem ze zrozumieniem, dlaczego na ekranie dzieje się akurat to, co się dzieje. Poza tym trudno fabule zarzucić coś więcej. Mnie się film podobał. A jako że nie oczekiwałem arcydzieła, to kryterium, jakie przyjąłem przy ocenie tego obrazu, uważam za adekwatne.

Dobrze dobrana obsada zrobiła wszystko co było można, żeby nie najlepsze miejscami teksty wypadały w miarę wiarygodnie, a absurdalne niekiedy rozwiązania nabrały cech realizmu. W związku z dużą liczbą wątków, trudno jest jednak określić, kto w tej produkcji jest głównym bohaterem. Bo chociaż tytuł sugeruje, że bohaterem zbiorowym są tutaj kobiety przestępczego świata, to naprawdę niełatwo jest wybrać spośród nich tę jedną, najważniejszą. /pliki/zdjecia/pit2_0.jpgTak czy inaczej „Majami” (Piotr Stramowski) został tym razem odstawiony na boczny tor, chociaż robił wszystko, by tak się nie stało.

Moim zdaniem główną postacią tego obrazu jest jednak „Cukier”. Nawet nie ze względu na to, że bardzo często gości na ekranie, ale przede wszystkim dlatego, że akcji toczy się z reguły wokół jego osoby. Myślę, że nie tylko mnie ta rola Sebastiana Fabijańskiego (gangstera-filozofa) zapadła w pamięć. Jego oschły, chłodny, obojętny „Cukier” jest naprawdę fantastyczny. Wielu krytyków twierdzi nawet, że udało mu się uratować tę przerysowaną w scenariuszu do granic możliwości postać. Przeciwwagą dla „Cukra” jest Zuza (nowa w policji), która po prywatnej tragedii decyduje się zasilić szeregi służby mundurowej. Daje sobie radę, ale dramatyczne przeżycia z przeszłości determinują jej zachowanie na tyle, że staje się bezwzględna i pozbawiona skrupułów. Można więc powiedzieć, że Joanna Kulig poradziła sobie z tym aktorskim zadaniem naprawdę dobrze, co jest tym ważniejsze, że do tej pory grywała raczej mniej skomplikowane i barwne postacie w serialach telewizyjnych. W „Pitbullu” pokazała absolutnie nową twarz. Na uwagę zasługuje również kreacja Alicji Bachledy-Curuś, która zagrała „Drabinę”, dziewczynę „Cukra”. Szczerze, nie spodziewałem się, że aż tak wiarygodnie potrafi wcielić się w rolę klasycznej femme fatale. „Niebezpiecznymi kobietami” są także „Somalia” i Jadźka, grane przez Magdalenę Cielecką i Annę Dereszowską. Pierwsza z nich to pani komisarz, samotnie wychowująca dziecko, zaś druga to poniewierana przez męża policjantka. Obie spisały się na miarę tego, czego można było od nich oczekiwać. Co ciekawe mężem Jadźki w tym filmie jest „Szelka”, zagrany przez znanego i lubianego z dużego a ostatnio głównie z małego ekranu Artura Żmijewskiego. Powiem krótko, po obejrzeniu „Pitbulla” poziom sympatii dla „ojca Mateusza” może u niektórych znacząco opaść. Brutalność i obłuda na poziomie najwyższym. /pliki/zdjecia/pit3.jpgMożna by tu także wspomnieć o „Gebelsie” i „Strachu”, ale wystarczy przeczytać to, co napisałem w recenzji poprzedniego „Pitbulla”, dodając jedynie do postaci granej przez Tomasza Oświecińskiego jeszcze większą dawkę humoru.

Vega po raz kolejny pokazał, że jest bardzo sprawnym reżyserem. Zrobił też doskonały użytek z dostępnego mu sprzętu. Świetne sceny akcji i zaskakująco dobra praca kamery robią wrażenie. Ujęcia z powoli sunącego po niebie drona, prezentujące w całej rozciągłości panoramę miasta, przypominają jako żywo te rodem z najlepszych produkcji Hollywood. Tę bardziej "przyziemną" akcję nakręcono zresztą z nie mniejszą fantazją. Długa i dynamiczna sekwencja pozbawiona cięć, w której dziarski gliniarz po kolei „kładzie do snu” napastników, to maestria gatunku w najczystszej postaci.

Podobnie jak było w przypadku „Nowych porządków”, zachęcam was także i teraz do wydania kilkunastu złotych, by obejrzeć „Niebezpieczne kobiety”. Zapewniam, że mimo niedociągnięć, o których napisałem, większość z was będzie się dobrze bawić, a o to przecież chodzi.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.3 /17 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Yazoo 33yazoo
Mitter 27mitter
Lou 10lou

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry