Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Od uczniów i dla uczniów   

Dodano 2017-04-28, w dziale wywiady

Kwiecień kojarzony jest we wszystkich szkołach ponadgimnazjalnych ze zmianami, które nie omijają również uczniowskich samorządów. Te tradycyjnie kończą w tym czasie kadencje, rozpisując kolejne wybory. Nie inaczej rzecz wygląda i w naszym „Koperniku”. My także wybraliśmy kilkanaście dni temu nowych członków tego zacnego gremium, którzy spośród siebie wybrali następnie prezydium i ustalili, kto będzie twarzą tego ciała i osobą odpowiedzialną. Została nią, znana wielu z nas osobiście, Dominika Pikus z klasy 2f, którą tuż po wyborach poprosiłam o chwilę rozmowy, by dowiedzieć się czegoś więcej zarówno o niej samej jak i planach kierowanej przez nią grupy.

/pliki/zdjecia/pik1_0.jpgSnotra: To może na początek powiesz nam, co skłoniło cię do kandydowania na to odpowiedzialne stanowisko i czy masz już jakieś doświadczenie w kierowaniu grupą ludzi?

Dominika Pikus: Zdecydowałam się kandydować w wyborach na przewodniczącą szkoły, ponieważ przez cały mijający rok działałam już w samorządzie szkolnym jako jedna z dwóch osób z drugich klas. Miałam tym samym możliwość przyjrzenia się z bliska, jak to wszystko funkcjonuje. A odpowiadając na twoje pytanie dodam, że mam już pewne doświadczenie w kierowaniu ludźmi, gdyż poza szkołą często organizuję różne okolicznościowe imprezy i uroczystości. W gimnazjum nie uaktywniałam się społecznie jakoś specjalnie, ale w szkole podstawowej należałam do grupy osób mocno zaangażowanych. Byłam przewodniczącą klasy, a potem nawet szkoły. Zatem takie działanie nie jest mi obce. Uznałam więc, że mam odpowiednie doświadczenie, a poza tym sprawia mi ogromną przyjemność, gdy mogę w jakiś sposób przysłużyć się społeczności, do której należę.

S: Czy jest coś, co nie podobało ci się w działaniach tegorocznego samorządu, do którego należałaś? A może jesteś już w stanie zdradzić nam plany związane z funkcjonowaniem nowego samorządu?

DP: Odnośnie dotychczasowego samorządu, uważam, że działał bez zarzutu. Nie było parcia na szkło czy też jakiejś niezdrowej rywalizacji. Szanowaliśmy siebie i swoje opinie, w tym i te odrębne, a wszystko, co robiliśmy, robiliśmy zawsze wspólnie. Współpraca była naprawdę bardzo dobra i owocna. A jeśli chodzi o plany związane/pliki/zdjecia/dp2_0.jpg z działaniem nowego samorządu, to mogę zadeklarować, że na pewno będziemy chcieli kontynuować te pomysły, które należą do tradycji naszej szkoły, czyli obchody Dnia Dziecka, Walentynek, Mikołajek itd. Zamierzam jednak zaproponować również coś nowego. Jednym z takich nowych pomysłów był kiermasz gofrów, który już za nami. Mam nadzieję, że ten nasz pomysł się podobał. Dla jednych frajdą było samo przygotowywanie gofrów, a dla drugich możliwość zakupienia ich w szkole i to z pysznymi owocowymi dodatkami. A jeśli chodzi o nasze kolejne działania, to nie chciałabym się na razie wypowiadać, bo dopiero opracowujemy zarys planu działania samorządu na kolejny rok i nie wszystko zostało już ustalone.

S: Napomknęłaś wcześniej, że tegoroczny samorząd działał bez zarzutu, w atmosferze wzajemnej sympatii i nienagannej współpracy. Może powiesz nam co nieco o tym, jak wyglądają relacje w nowym samorządzie?

DP: Jeśli chodzi o nowy samorząd, to mogę powiedzieć na razie tylko tyle, że nie znamy się jeszcze zbyt dobrze. W skład nowego samorządu weszły bowiem tylko dwie osoby, które działały już aktywnie w tym gremium w mijającym roku szkolnym. Pozostałe nie angażowały się w pracę samorządu albo nie miały jeszcze okazji. Można więc powiedzieć, że zaczynamy od nowa, bo nie możemy oprzeć się na ludziach, którzy zdobyli już doświadczenie w takiej pracy, ale uważam, że ten nasz poniedziałkowy kiermasz był krokiem w dobrą stronę, bo w jakimś stopniu na pewno zintegrował tę naszą nową ekipę. Chciałabym, aby atmosfera w naszym gronie była co najmniej/pliki/zdjecia/pik2_1.jpg taka jak w poprzednim albo i lepsza. Żeby było rodzinnie, a nowi członkowie nie obawiali się zgłaszania własnych pomysłów i chętnie angażowali się w realizację wszystkich przedsięwzięć, które przyjdą nam do głowy. Musimy czuć, że jesteśmy razem. Bo samorząd to nie tylko prezydialna trójka, ale wszyscy, którzy postanowili dołączyć do tego grona. Nie czuję się w tej grupie postacią najważniejszą, ale z racji pełnionej funkcji, zobowiązana jestem reprezentować naszą społeczność i ponosić pełną odpowiedzialność za wszystkie nasze przedsięwzięcia. Będziemy jednak działać według wspólnie opracowanego planu i w określonym celu. Mam świadomość, że czekają nas niełatwe wyzwania i dlatego jestem przygotowana zarówno na pochwały jak i na słowa krytyki. W końcu funkcję tę przyjęłam świadomie.

S: Zdążyłam się zorientować, że niektórzy uczniowie naszej szkoły nie podzielają twojej opinii odnośnie samorządu, tak starego jak i nowego, a nawet twierdzą, że obrana przez was formuła wyborów jest niejasna i niesprawiedliwa. Co możesz nam powiedzieć na ten temat?

DP: Nie mogę się z tym zgodzić. Byłam obecna przy wyborach zarówno w tym roku jak i w ubiegłym i mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wyglądało to tak, jak powinno wyglądać. Jest czas na zgłaszanie kandydatur. Potem każdy uczeń ma szansę oddać głos na kandydata, któremu ufa. W końcu ci, którzy zdobyli największą liczbę głosów, spotykają się w swoim gronie i w sposób jawny (zawsze głosowanie odbywa się przez podniesienie ręki) wybierają spośród siebie prezydium, czyli osoby funkcyjne (z założenia funkcji tych nie mogą /pliki/zdjecia/pik3_0.jpg jednak pełnić ze względu na brak doświadczenia osoby z klas pierwszych). Dodam jeszcze, że trzecioklasiści (członkowie ustępującego samorządu) mogą być obecni na sali podczas tego spotkania, ale nie głosują, choć mają prawo zgłaszać sugestie, kogo widzieliby w roli swoich następców. W tym roku ich wskazanie padło akurat na mnie. Dziewczyny z klas trzecich powiedziały, że w roli szefa samorządu widziałyby właśnie mnie, choćby dlatego, że mam już doświadczenie, wiem jak ta praca wygląda i mam predyspozycje do kierowania ludźmi. Widzisz tu jakieś oszustwo? Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego niektórzy rozpowiadają teraz po szkole, że wybory były nieuczciwe. Nie interesuje mnie specjalnie, kto opowiada te wszystkie bzdury, ale chyba się nie pomylę, jeśli powiem, że ten ktoś nie życzy mi dobrze i nie jest mi życzliwy. Wiadomo jednak, że plotka ma ogromną moc, a takie wieści rozchodzą się lotem błyskawicy. Mogę wam jednak zaręczyć własnym słowem, że wybory były uczciwe i przeprowadzone zgodnie z procedurami.

S: Z tego, co usłyszałam, wnoszę, że nie boisz się działania i jesteś pracowita. Ciekawi mnie jeszcze, czy znalazłaś już na starcie jakąś osobę, na którą będziesz mogła liczyć, i która udzieli ci wsparcia?

DP: Na pewno taką osobą jest pani prof. Anna Baran, czyli opiekunka naszego samorządu, która traktuje nas po partnersku. Podoba mi się, że dba zawsze o dobrą atmosferę podczas naszych spotkań oraz to, że zawsze znajduje czas, by wysłuchać tych, którzy zwracają się do niej z jakąkolwiek sprawą.

S: Zdajesz sobie jak zrozumiałam sprawę, że jednak nie wszystkie osoby w szkole są ci przychylne. Gdy rozmawiałam tuż po wyborach z moimi znajomymi z różnych klas, usłyszałam naprawdę bardzo rozbieżne opinie na twój temat. /pliki/zdjecia/pik5_0.jpgJedni twierdzą, że jesteś osobą bardzo pracowitą i solidną, ale inni zarzucają ci arogancję i nie liczenie się ze zdaniem współpracowników. Jak reagujesz na takie skrajne oceny?

DP: Cóż mogę powiedzieć? Raz lepiej, innym razem gorzej, ale jakoś muszę. Dawno temu przekonałam się, że kiedy robi się coś dla ogółu, to musi się mieć świadomość, że wystawia się tym samym siebie pod osąd opinii publicznej i że wszystkie nasze zachowania i wszelkie działania będą komentowane. Raz cię pochwalą, innym razem zganią. Bardzo cieszą mnie, jak chyba każdego społecznika, pozytywne komentarze, bo te pokazują, że to, co robię, jest potrzebne i ma sens. Szanuję również osoby, które nie zgadzają się ze mną, ale mają odwagę powiedzieć mi to, co im nie pasuje, prosto w oczy. Nie rozumiem za to całkowicie hejterów, których stać jedynie na to, by anonimowo (np. na naszym szkolnym mini czacie) i w sposób skandaliczny obrażać innych, pisząc pod ich adresem jakieś obrzydliwości. Takich ocen nie biorę poważnie, ponieważ nie jest to konstruktywna krytyka.

S: Skoro nie zgadzasz się tak do końca z opinią innych ludzi o sobie, to jak sama byś siebie oceniła? Jakim jesteś człowiekiem?

DP: Tak naprawdę, to nie wiem, czy potrafię to zrobić. Muszę przyznać, że przez te dwa lata, kiedy brałam czynny udział w pracach samorządu, angażowałam się w każde wydarzenie, w każdą akcję. Nie uważam natomiast, żebym nie liczyła się ze zdaniem innych ludzi. Wręcz przeciwnie. Zawsze słucham opinii i ocen tych, których sprawa dotyczy. Inaczej wygląda to jednak w przypadku pozostałych osób. Jeśli kogoś ta sprawa nie dotyczy bezpośrednio, to jego opinię i owszem mogę wysłuchać, /pliki/zdjecia/pik6_0.jpg ale nie wezmę jej raczej sobie do serca. Bez wątpienia jestem osobą dynamiczną, impulsywną i emocjonalną. Być może także trochę konfliktową, co wynika według mnie z faktu, że w każdej sytuacji staram się wyrażać swoje zdanie. Wiem, że niektórym może się to nie podobać, mogą się ze mną nie zgadzać, ale chyba każdy ma do tego prawo, a ja nie boję się tego robić. Zwłaszcza, jeśli coś jest dla mnie ważne. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że umiem bronić swojego zdania.

S: Widzę, że masz świadomość posiadania nie tylko zalet, ale i wad. Starasz się jakoś nad tymi drugimi pracować?

DP: Oczywiście, że pracuję nad sobą. Ale robię to w taki sposób, aby inni tego nie zauważali. Jeśli dotrze do mnie, że coś jest ze mną nie tak, to staram się to wyeliminować. Często ludzie, którzy nie życzą mi źle, zwracają mi uwagę na rzeczy, które robię, ale muszę przyznać, że to bywa jednak bardzo demotywujące.

S: Domyślam się, że fakt wypowiadania w każdej sytuacji własnego zdania niekoniecznie przysparza ci przyjaciół?

DP: Na pewno znalazłoby się kilka osób, które uważają mnie za wroga. Ale ja osobiście nie mogę powiedzieć, że kogoś nie lubię, a już tym bardziej nienawidzę. To zbyt mocne słowo, zwłaszcza w szkolnych relacjach. Gdy za kimś nie przepadam, to raczej mam powody. Mimo wszystko staram się taką osobę tolerować. Nie szukam zaczepek. Z natury jestem pokojowo nastawiona do świata, a ludziom zawsze odpłacam szacunkiem za szacunek.

S: Wspomniałaś wcześniej o hejterach. Mówisz otwarcie, że jesteś chrześcijanką. To bardzo odważna deklaracja. Wśród młodych ludzi takie deklaracje są dziś bardzo rzadkie, co wynika zazwyczaj z obawy przed obśmianiem ze strony rówieśników lub posądzeniem ich o działanie na pokaz. Jak jest z tobą? Spotykasz się z taką krytyką?

/pliki/zdjecia/pik7_0.jpgDP: Tak, na co dzień. Nieraz jest to faktycznie prześmiewcze. Ludzie robią sobie żarty z tego, nawet wtedy, kiedy stoję obok nich. Myślę, że chcą mnie sprowokować do tego, abym jakoś zareagowała. Z reguły nie reaguję jednak na takie zaczepki. Oczywiście można mi zarzucić, że robię to na pokaz, ale to naprawdę nie jest tak, że chwalę się publicznie moim medalikiem czy też tym, że często chodzę do kościoła. Na polu religijnym jestem taka sama jak w szkole i w domu.

S: W takim razie jak sobie radzisz z negatywnymi emocjami? Jak je rozładowujesz?

DP: Generalnie nie jestem zwolenniczką rozładowywania emocji na innych ludziach. Nie wyżywam się na innych, a z emocjami staram sie radzić sobie sama. Wiadomo, że czasem coś zaboli mniej lub bardziej, czasem popłyną nawet łzy, ale nigdy nie odgrywam się na innych ludziach za własne niepowodzenia.

S: A masz jakieś życiowe autorytety, ludzi, którzy ci imponują i których starasz się naśladować?

DP: Sporo czytam i przez to szanuję różne postaci literackie, zwłaszcza te z pozytywizmu. Stanisława Bozowska czy Joanna Lipska to kobiety, które poświęcały się dla innych. Coś takiego bardzo szanuję. Sama też staram się w podobny sposób pomagać ludziom. Miałam już w życiu takie sytuacje, gdy zdarzyło mi się udzielić komuś wsparcia kosztem własnego czasu czy też zaniedbania własnych obowiązków.

/pliki/zdjecia/pik8_0.jpgS: Czy masz jakieś hasło lub motto, którym kierujesz się na co dzień?

DP: Nie, nie mam takiego motta.

S: A masz może jakieś ciekawe, nietypowe zainteresowania?

DP: Chyba nie. Lubię czytać książki, ale uwielbiam też uczyć się języków obcych! To dla mnie wyjątkowa przyjemność. Oczywiście wiąże się to trochę ze szkołą, ale ja robię to dla siebie.

S: Wiążesz z tym swoją przyszłość?

DP: Tak, ponieważ to jest coś, w czym byłabym naprawdę dobra. Jeśli chodzi o moje plany na przyszłość, to był taki moment, kiedy zmieniłam je diametralnie, ale teraz wracam powoli do tych z wcześniejszych lat. Gdy byłam młodsza, marzyłam, by uczyć innych ludzi. Bardzo chciałabym to robić, bo jak już mówiłam, lubię działać na rzecz innych.

S: A jeśli już mowa o przyszłości, to za czym będziesz najbardziej tęsknić, kiedy opuścisz mury naszego „Kopernika”?

DP: Chyba najbardziej za tym młodzieńczym okresem. Oczywiście mamy tu sporo nauki, a z czasem dochodzą nam także kolejne obowiązki, ale nie musimy jeszcze zawracać sobie głowy tymi sprawami, którymi żyją dorośli. Będę też na pewno tęsknić za osobami, które tu spotkałam. Jestem osobą, która pamięta nawet tę najdrobniejszą rzecz, którą ktoś dla mnie zrobił. Myślę tu o osobach, które dały mi wsparcie. Za to jestem i będę im zawsze wdzięczna.

/pliki/zdjecia/pik9_0.jpgS: A może chciałabyś podzielić się na koniec jakimiś swoimi spostrzeżeniami lub przemyśleniami z czytelnikami naszej gazety?

DP: Hmmm… Chciałabym, aby osoby, które mają jakiekolwiek wątpliwości związane z w wyborami, skontaktowały się z nami i zapytały nas wprost, a nie słuchały plotek. Od tego w końcu jesteśmy, a naszym zadaniem jest działanie na rzecz uczniów i wyjaśnianie wszelkich nieporozumień. Uczniów z pierwszych klas zapraszam do pracy w samorządzie w przyszłym roku, bo to naprawdę fajna sprawa. Może i ma się z tego tytułu pewne przywileje, ale ma się też świadomość odpowiedzialność, która spoczywa na barkach. Poza tym można nauczyć się nawiązywania relacji z ludźmi, gdyż członkowie samorządu współpracują nie tylko z uczniami, nauczycielami, czy dyrekcją szkoły, ale i z ludźmi spoza szkoły. No i nic nie jest w stanie dać takiej satysfakcji, jaką przynoszą efekty naszego działania.

S: Dziękują ci za tę rozmowę i wraz z całą redakcją Lessera życzymy ci sukcesów w tej niełatwej pracy.

DP: Również dziękuję i na koniec chciałabym zachęcić wszystkich uczniów „Kopernika” i sympatyków naszej szkoły do systematycznego czytania naszej szkolnej gazety internetowej, która podobnie jak nasz samorząd jest od uczniów i dla uczniów.

Grafika: własna

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.6 /75 wszystkich

Komentarze [1]

~bergi_vel_bergman
2017-04-29 02:13

czuje dobrze nowy(a) naczelny(a)

  • 1

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na żyrafę (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Snotra 30snotra
Morti 27morti
Lola 21lola
Lucy 18lucy
Rita 17rita

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2017
Do góry