Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Polskie internety   

Dodano 2013-05-08, w dziale felietony - archiwum

Gdyby przyszło nam zastanowić się nad tym, co jest najbardziej charakterystyczne dla dzikiej i nieokrzesanej części Internetu, którą zajmują się Polacy, zapewne pierwsze, co przyszłoby nam na myśl, to zeszmacone do granic wszelkiego absurdu Demotywatory, na których skrzywdzone przez los dwunastolatki cytują „Małego Księcia” i smutne piosenki o miłości, cała banda narwańców z YouTube próbujących wykraść dla siebie pięć minut sławy nagrywaniem „Minecrafta” i „Slendermana” i przede wszystkim wszechobecny brak kultury wypowiedzi. Taka niestety jest smutna prawda - polski Internet to zlepek chamstwa, głupoty i cwaniactwa, doprawionych brakiem poszanowania dla zasad i reguł języka polskiego.

/pliki/zdjecia/int1.JPGNa szczęście w tym bagnie nienawiści, nonsensu i kalectwa umysłowego można znaleźć również coś wartościowego. Internet daje niewyobrażalną wręcz szansę dotarcia do ludzi podzielających nasze pasje i zainteresowania. Nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby znaleźć kogoś, kto tak jak my uwielbia wyszywać męskie członki na swetrach, czapkach i szalikach. Wystarczy wklepać w wyszukiwarkę i dostajemy dostęp do nieprzeliczonej ilości filmów, tekstów, stron i for poświęconych poszukiwanej tematyce. A te inne powinno się omijać, bo po co na nie wchodzić, skoro nie ma tam czegoś, co mogłoby nas zainteresować?

Nieprawdą jest, że YouTube w wykonaniu Polaków nie zawiera nic wartościowego. Przy odrobinie dobrej woli znajdziemy tam kreatywnych ludzi, którzy tworzą coś, co przypadnie nam do gustu, których można o coś zapytać, z którymi można porozmawiać, jeśli w ich filmie zauważymy coś, co nas zainteresuje. Duża ilość youtuberów, jak to się dziś modnie nazywa, jest zaletą - nie odpowiada Ci Niekryty z powodu spadku poziomu jego programu (mała dygresja, ostatni odcinek jest całkiem spoko)? Na jego miejsce masz setkę innych, mniej popularnych, choć może nawet lepszych, którzy czekają na to, żebyś ich znalazł. Nie musisz w prostacki sposób uświadamiać światu, że Ci coś nie odpowiada, bo po pierwsze primo to niekulturalne, a po drugie primo świat ma to w dupie.

Niestety, tak jakoś mamy, co bardzo łatwo zauważyć, że znacznie łatwiej niż olać i zapomnieć o czymś, co się nam nie spodobało, przychodzi nam przejść do ofensywy i w komentarzach naubliżać blogerowi, recenzentowi lub innemu internaucie, mieszając przy okazji z błotem jego najbliższych. Czasami, przeglądając dyskusje na Gramie lub Filmwebie (w zasadzie jedyne portale, na które zaglądam regularnie), zastanawiam się, czy ci ludzie nie mają czegoś innego do roboty. Nie wiem, jakiejś matury do zdania, dzieci do wykarmienia? Bezsensowne dyskusje ciągnące się na kilka stron komentarzy, bo ktoś powiedział, że lubi film, którego ktoś inny nie cierpi. Gdzie tu logika? /pliki/zdjecia/int2_0.jpgJaki sens ma wypisywanie setek negatywnych komentarzy pod każdym wpisem odnośnie nowej gry od Bioware lub nowego filmu na podstawie komiksów Marvela? Oczywiście, każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, tego nie neguję i będę rękami i nogami bronił, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że każdy ma swój własny ulubiony film, ulubioną aktorkę z branży pornograficznej i ulubionego blogera. Nie wiem, jak to wygląda za granicą. Z racji zainteresowań jest mi znane jedynie tamtejsze środowisko AFOLskie, choć tylko dosyć pobieżnie, w którym z kolei popularna jest tendencja do przesadzania w drugą stronę i zachwycania się wszystkim, co ktoś łaskawie zaprezentuje, a to też nie jest dobre. Świetnie by było, gdyby udało się znaleźć jakiś złoty środek i nauczyć się wyrażania własnego zdania, przy jednoczesnym uszanowaniu cudzego.

Oczywiście oprócz rozrywki Internet może dostarczyć niezliczoną ilość informacji. Obecnie odruchowo włączam wyszukiwarkę i tam szukam rozwiązania problemu z rzadziej używaną funkcją Worda albo sprawdzam pisownię wyrazu, którego nie jestem pewien. Insza inszość to ogrom portali o nastawieniu na przekazywanie wiadomości. Właściwie nie czytam niczego w tym stylu. Jakoś radzę sobie bez przyswajania najnowszych informacji o romansach aktorek i posunięciach Obamy. Od czasu do czasu przeczytam coś jedynie na Interii, gdzie bywam regularnie celem sprawdzenia poczty, pod warunkiem wszak, że tytuł mnie zachęci. Z tymi tytułami też jest ciekawa sprawa – stosuje się u nas naprawdę tanie chwyty mające na celu zachęcenie potencjalnego odbiorcy do kliknięcia w link. Tytuł absolutnie nie może jasno tłumaczyć tego, o czym będzie tekst i bardzo dobrze, jeśli uda się wcisnąć w niego jakieś nawiązanie do seksu. /pliki/zdjecia/int3.jpgDobrym przykładem jest „Znana aktorka pokazała...” i tyle, a potem okazuje się, że Joanna Koroniewska była na spacerze w parku z narzeczonym, czy coś w tym stylu. Ale tytuły to nie tylko zmora Internetu. Szereg gazet również ma z tym problem, więc lepiej zostawmy ten temat. Chciałem w tym akapicie napisać o tym, że lubię oglądać filmy p. Maxa Kolonko, wyszło mi więcej linijek, więc jest spoko. Dobry pomysł, pewnie ukradziony z zagranicy, ale mniejsza z tym, u nas wszystko jest stamtąd zapożyczone. Dziennikarstwo pewnie pójdzie w tym kierunku. Jeszcze kilkanaście lat i nikt nie będzie czekał na „Dziennik”, tylko na najnowszy film ulubionego internetowego dziennikarza.

Okazuje się więc, że - pomimo licznych wad i braków - polska część Internetu nie jest taka zła. Jeśli kogoś to interesuje, to mogę nawet powiedzieć, że mamy bardzo silną, wręcz wybitną reprezentację AFOLi, której prace można oglądać, a właściwie podziwiać właśnie w sieci. Jest też całkiem sporo naprawdę ambitnych i kreatywnych ludzi, którzy tworzą z pasją i dla pasjonatów… albo mówią do kamery głupoty, ale głupoty, których dobrze się słucha. Główną bolączką są natomiast rzesze niespełnionych frustratów, którzy przemierzają Internet w celu ubliżania innym i prowadzenia kłótni, bo czują się bezkarnie i anonimowo. Gdyby ich nie było… i tych wszystkich dzieci, które dostały kamerę na Pierwszą Komunię i teraz z nią szaleją, to byłoby tu całkiem znośnie. Wniosek? Jeżeli już musisz komuś napisać, że bardziej masz rację, to zrób to w możliwie najbardziej kreatywny sposób?
Albo zrezygnuj.
Lepiej zrezygnuj.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 4.4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 4.4 /40 wszystkich

Komentarze [3]

~hejter
2013-05-21 21:33

Hejtując hejterów jesteś hejterem.

~ja mowie prawde
2013-05-09 12:07

Nie prawda

nokey
2013-05-08 20:28

No Jaskier… Musze Ci przyznać że ciekawie napisany tekst. Pełen profesjonalizm ;)

  • 1

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Raven 45raven
Felico 21felico
Flame 18flame
Wilder 17wilder

Wspierają nas:

TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2014
Do góry