Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Życie „obok”   

Dodano 2019-12-04, w dziale recenzje

Bohaterki tego filmu mieszkają w „zaczarowanym” pałacu, ociekającym landrynkowymi odcieniami różu od parteru aż po ostatnie piętro. Nie jest to jednak kolejna z bajek Disneya. „The Florida Project” - obraz Seana Bakera - pokazuje bowiem rzeczywistość wyrzutków, którzy nie załapali się na amerykański sen.

/pliki/zdjecia/flor1.jpgMoonee ma zaledwie sześć lat, klnie jak szewc, biega jak szalona i wymyśla z kolegami kolejne psikusy. Do tego wie, jak zdobyć słodycze i za nie nie płacić. Nie zważając na okoliczności, niczym odkrywca z przygodowej powieści, przemierza okoliczne nieużytki, poznając ich najgłębsze tajemnice. Nie zdając sobie sprawy z coraz bardziej ryzykownych kroków, jakie musi podejmować jej mama, by opłacić pokój w motelu na kolejny tydzień, Moonee jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Nic jej nie ogranicza i spędza beztroskie lato na słonecznej Florydzie. Przynajmniej do czasu, bo ten jej dziecięcy świat nie będzie w stanie w nieskończoność opierać się atakom brutalnej rzeczywistości.

Drugą z bohaterek jest Halley. Ta ma kolorowe włosy, a na jej twarzy bez przerwy gości uśmiech. W wolnych chwilach imprezuje wraz z najlepszą przyjaciółką i opowiada jej o niedolach swojej codzienności. W międzyczasie łapie się różnych doraźnych prac, chociaż i tak przez większość czasu zmaga się z bezrobociem. Robi jednak nieustannie wszystko by uzbierać pieniądze na przeżycie kolejnego tygodnia. Zabiera też swoją niesforną córkę i jej przyjaciół z okolicy na pikniki pod gwiazdami, bo tylko tyle jest jej w stanie zapewnić, a chce przecież z całych sił, by jej córka czuła się szczęśliwa. Ma cięty język i jest impulsywna jak dziecko. Przypomina zbuntowaną starszą siostrę, z którą zawsze można świetnie się bawić. Ale jest matką, która wychowuje Moonee samotnie w różowym motelu o wymownej nazwie Magic Castle, skąd już tylko dwa kroki do słynnego Disneylandu. Bajka nie jest im jednak pisana, gdyż muszą zadowolić się popkulturowymi odpadkami.

Sean Baker, to doświadczony reżyser w średnim wieku, który ma już na koncie takie filmy jak: „Książe Broadwayu”, „Mandarynki”, „Gwiazdeczki”. W najnowszym filmie wziął na warsztat temat amerykańskiego snu, zagłębiając się w oschłą i surową rzeczywistość, w której brak wyjścia z błędnego koła stagnacji i ubóstwa. Na bohaterów wybrał ludzi wykluczonych, znajdujących się stosunkowo nisko w społecznej hierarchii i wyrzuconych poza margines stojących równo jak od linijki podmiejskich domów. To jest ta prawdziwa Ameryka, której nie oglądamy zbyt często w hollywodzkich produkcjach.

/pliki/zdjecia/flor2.jpg“The Florida Project” ma świetnie napisany scenariusz, choć nie ma w nim nieoczekiwanych zwrotów akcji ani intryg, a sam film został wyreżyserowany w sposób mistrzowski. To film wyjątkowy, zaskakujący, dopracowany ze świetnymi lokalizacjami i zdjęciami. Trochę trudno ocenić tu ścieżkę dźwiękową, bo nie rzuca się ona jakoś specjalnie w uszy (na dobrą sprawę zauważamy ją tak naprawdę dopiero w ostatniej scenie). To nie jest film akcji, a film o życiu i na dodatek z nieoczywistym zakończeniem. Historia naprawdę wciąga, choć nie jest to obraz epicki. Przez 155 minut trzyma mimo wszystko umysł widza na wodzy, a przy tym wzrusza i obiektywnie pokazuje życie w biedzie z perspektywy dziecka, zmuszając tym samym widza do głębokiej refleksji. Nie epatuje społeczną patologią, jak to bywa w rodzimych dramatach społecznych. Widać, że kino jest dla Bakera pasją, bo wyczarowywana przez niego magia jest wyczuwalna w każdej minucie tej produkcji. Ale siła tego filmu tkwi w jego autentyczności i naturalności. Kreowane przez aktorów postaci są po prostu realistyczne i naprawdę łatwo się z nimi utożsamić. Do głównych ról Baker wybrał aktorki z niewielkim doświadczeniem, ale z ogromnym talentem, a te genialne zdały egzamin (zarówno Brooklynn Prince w roli Moonee jak i Bria Vinaite wcielająca się Halley). Znacznie większym doświadczeniem może się za to pochwalić Willem Dafoe, który rewelacyjnie sprawdził się w roli zarządcy motelu. Co ważne reżyser nie ocenia w żaden sposób swoich postaci, nie wchodzi w rolę sędziego moralności i nie mówi nam, co jest z tego punktu widzenia słuszne, a co nie. On po prostu wie, że każdy człowiek szuka w życiu szczęścia, tylko każdy ma na nie nieco inny pomysł.

„The Florida Project” zdecydowanie wyróżnia się w próżnym komercyjnym kinie, a dla prawdziwego kinomana może być prawdziwą ucztą. Polecam tym, którzy nie szukają w filmie tylko fabuły, ale bardziej emocji i kawałka prawdziwego życia.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.3 /12 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Yazoo 33yazoo
Mitter 27mitter
Lou 10lou

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry