Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Miasto – Feniks   

Dodano 2022-04-01, w dziale relacje

W połowie marca moja klasa (2d) wybrała się na wycieczkę. Naszym celem była Warszawa, które okazała się fascynująca. Tuż po powrocie do domu postanowiłam podzielić się z wami moimi odczuciami z tego naszego wspólnego wypadu.

/pliki/zdjecia/war1_1.jpg Podróż do Warszawy była przyjemna i wcale nie czuliśmy się nią zmęczeni. Ominęły nas też wszelkie mało przyjemne niespodzianki, z którymi zawsze należy się w drodze liczyć. Hotel, w którym się zatrzymaliśmy, również był niczego sobie. Było przytulnie i czysto, a to według mnie najistotniejsze w takim miejscu. Może zaliczyłabym do tego jeszcze sprawne działanie wszystkich urządzeń w pokoju, ale i w tym zakresie nikt z nas na nic się nie mógł poskarżyć.

Pierwszym z odwiedzonych przez nas miejsc było Muzeum bł. księdza Jerzego Popiełuszki, które znajduje się na terenie parafii pod wezwaniem św. Stanisława Kostki (notabene było to ostatnie miejsce pracy tego kapłana). Ekspozycję poświęconą tej co by nie mówić niezwykłej postaci umieszczono w podziemiach kościoła oraz w kaplicy, gdzie można obejrzeć koszulę i sutannę księdza Jerzego. Zgromadzone tam eksponaty przypominają o życiu i pracy księdza, począwszy od dzieciństwa aż do męczeńskiej śmierci i obrazują wyznawane przez niego idee. Zwiedzając poszczególne sale możemy też dowiedzieć się, jak wyglądała sytuacja Kościoła w czasach komunizmu, z jakimi problemami musiał się on w tamtym okresie borykać, dlaczego działalność księdza do dziś oceniana jest jako trudna i niebezpieczna oraz czym zasłużył sobie tak naprawdę na śmierć z rąk funkcjonariuszy ówczesnej Służby Bezpieczeństwa. Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie ta część ekspozycji, którą poświęcono pobytowi ks. Jerzego w Bartoszycach, gdzie przez całe dwa lata odbywał zasadniczą służbę wojskową w jednostce wojskowej o zaostrzonym rygorze, przeznaczonej wyłącznie dla kleryków. Dzięki wizycie w tym miejscu przekonałam się na własne oczy jak niesamowitym duchownym był śp. Jerzy Popiełuszko, który przez całe życie wiernie służył Bogu i ludziom.

/pliki/zdjecia/war2_1.jpg Kolejny punkt naszej wędrówki zaprowadził nas na Starówkę. Byliśmy na placu zamkowym, widzieliśmy kolumnę Zygmunta, dawne mury obronne oraz katedrę świętego Jana, w której skakaliśmy dookoła dzwonu Zygmunta, co zasugerowała nam akurat nasza pani przewodnik, bo to podobno pomaga spełniać marzenia (teraz mam ogromną nadzieję, że dzięki temu moje się spełnią, gdyż skakałam wytrwale). Mieliśmy również czas, by samodzielnie pospacerować sobie po tym miejscu i podziwiać przepiękne stare kamienice.

Drugiego dnia wycieczki udaliśmy się najpierw na Aleję Szucha, gdzie w dawnej siedzibie Gestapo mieści się Muzeum Walki i Męczeństwa oraz do Muzeum Więzienia Pawiak. Potem przyszedł czas na zwiedzanie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Tutaj byliśmy bardzo długo, ale ku zaskoczeniu wielu z nas, nawet tych, którzy nie przepadają za zwiedzaniem, nie było wcale nudno. Trudno mi jednak powiedzieć, która z wystaw w tym muzeum spodobała mi się najbardziej. Wśród moich ulubionych znalazłaby się na pewno ta zatytułowana „Las” oraz druga pod nazwą „Miasteczko”. Obie uświadamiają, jak wyglądały takie bardzo typowe miejsca, w których w latach 1648-1772 osiedlali się i mieszkali Żydzi (bardzo podobały mi się rekonstrukcje synagogi jak i zwykłych domowych pomieszczeń). Niewątpliwie zostałam także zauroczona piękną wystawą „Na żydowskiej ulicy”, pokazującą klimat dwudziestolecia międzywojennego. Zapewne część z was zadaje sobie teraz pytanie skąd w nazwie muzeum wzięło się słowo Polin. Otóż słowo to pochodzi z języka hebrajskiego i oznacza ni mniej ni więcej tylko „tu odpoczniesz”, a dlaczego znalazło się akurat w nazwie warto dowiedzieć się samemu, odwiedzając to muzeum.

/pliki/zdjecia/war3_1.jpg Po obiedzie czekało natomiast na nas Centrum Nauki Kopernik. Fantastyczne. Po wyjściu z tego ogromnego obiektu żałowałam na dobrą sprawę tylko tego, że w czwartki Centrum jest zamykane już o godzinie 18.00, przez co zabrakło mi niestety czasu, by zobaczyć wszystkie najciekawsze miejsca. Byłam pod ogromnym wrażeniem każdej znajdującej się tam sali oraz każdego eksponatu. Jestem przekonana, że każdy może znaleźć tam coś dla siebie, nie tylko niezależnie od wieku, ale i zainteresowań. Bardzo podobało mi się także to, że mieliśmy tam całkowitą dowolność w kolejności oglądania poszczególnych atrakcji.

O wieczornej wizycie w galerii handlowej raczej nie będę się rozpisywać, bo rzecz wydaje mi się oczywista. Zaskoczyło mnie chyba jedynie to, jak wiele osób z naszej grupy spotkałam w Empiku, co ewidentnie zaprzecza temu, co się powszechnie mówi. Okazuje się, że chyba nie jest jednak tak źle z poziomem czytelnictwa wśród młodych ludzi.

Trzeci dzień był zdecydowanie najbardziej wyczerpujący fizycznie. Co prawda zwiedziliśmy tylko dwa miejsca, ale za to jakie: Muzeum Powstania Warszawskiego i Powązki. W Muzeum Powstania Warszawskiego obejrzeć można sześć interesujących wystaw. Nie byliśmy tylko w jednej sali (Sali Małego Powstańca), która przeznaczona jest dla najmłodszych zwiedzających, którym w sposób adekwatny do ich wieku spróbowano jakoś tamten straszny czas przybliżyć. Najbardziej spodobała mi się tam chyba jednak aranżacja typowego kanału z tamtych czasów. Mam wrażenie, że przejście tym kanałem pozwoliło mi bardziej wczuć się w klimat tamtych wydarzeń i nie tylko lepiej zrozumieć ich istotę, ale i sytuację ludzi, których one bezpośrednio dotknęły. Niezwykłe wrażenie zrobiła na mnie też makieta samolotu Liberator VI z 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych, oznaczonego literami GR-S. Jest to rekonstrukcja maszyny, na której w nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 roku podczas lotu powrotnego po zrzucie zaopatrzenia dla powstańczej Warszawy /pliki/zdjecia/war4.jpg poległa cała polska siedmioosobowa załoga. Moim zdaniem to powinno być obowiązkowe miejsce na trasie każdego Polaka, który zwiedza to miasto.

Ostatnim punktem programu naszej wycieczki była wizyta naszej grupy na warszawskich Powązkach. Powązki, mówiąc precyzyjnie, to dwa rozległe cmentarze, leżące przy ulicy o dokładnie takiej właśnie nazwie. Pierwszy, zwany jest zwyczajowo Starymi Powązkami, a drugi Cmentarzem Wojskowym na Powązkach. Odwiedziliśmy z przewodnikiem zarówno groby wielu bardzo znanych Polaków oraz bohaterskich powstańców Warszawy. Widzieliśmy na przykład groby „Rudego”, „Zośki” i „Aleka”. Przyznaję szczerze, że nasza wizyta w tym miejscu była dla mnie niezwykle głębokim wewnętrznym przeżyciem, gdyż to niesamowite miejsce. Mówiąc krótko przeżyłam tam coś takiego, czego nie da się opisać słowami.

Z pewnością nie raz wrócę jeszcze do tych miejsc, bo naprawdę warto to zrobić, mając na uwadze fakt, że miasto to odrodziło się po wojnie niczym Feniks z popiołów, a jego dzisiejsze oblicze może napawać dumą każdego Polaka.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.3 /21 wszystkich

Komentarze [1]

~Piotr
2022-04-02 15:25

Bardzo ładnie to opisałaś.

  • 1

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Luna 94luna
Komso 29komso
Artemis 23artemis
Gutek 22gutek
Hush 9hush

Publikujemy także w:

Liczba osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry