Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Już za cztery lata…   

Dodano 2022-12-20, w dziale inne - archiwum

18 grudnia zakończył się mundial 2022, który przejdzie do historii i to z wielu powodów. Po pierwsze był to pierwszy w historii piłki nożnej mundial, który rozegrano późną jesienią a nie latem. Po drugie okoliczności przyznania imprezy szejkom, krajowi, w którym notorycznie łamane są prawa człowieka, również wzbudziło ogromne kontrowersje, podobnie jak i przygotowanie tej imprezy (z międzynarodowych śledztw wynika, że budowa infrastruktury sportowej pochłonęła kilka tysięcy ofiar). Mimo fali protestów, która przetoczyła się przez wiele krajów oraz afer, które pokazały inne, mniej znane oblicze FIFA, turniej musiał się odbyć i tak też się stało.

/pliki/zdjecia/mund1_1.jpg 20 listopada w meczu otwarcia gospodarze turnieju (Katar) zmierzyli się na Al Bayt Stadium w Al Khor z reprezentacją Ekwadoru. W mediach na całym świecie sporo pisało się tuż przed tym spotkaniem o możliwej korupcji, a dokładnie mówiąc o przekupieniu Ekwadorczyków przez bogatych szejków, ale chyba nic takiego nie miało na szczęście miejsca, gdyż drużyna wspomnianego najmniejszego kraju rejonu andyjskiego bez większego problemu pokonała ekipę gospodarzy 2:0, pokazując jej właściwe miejsce w szeregu.

Myślę, że wszyscy polscy kibice wiązali ogromne nadzieje z występem naszej reprezentacji, której ostatnim razem (Rosja 2018) nie udało się wyjść z grupy. Mając na uwadze aktualny potencjał osobowy biało - czerwonych nadzieje te wydawały się być uzasadnione. Występ drużyny Michniewicza trudno jednak jednoznacznie ocenić. Trener Michniewicz znany jest od lat z przykładania wagi do solidnej obrony oraz gry z kontry, dlatego mnie akurat wcale nie zaskoczyła postawa polskich piłkarzy na katarskich boiskach. Moim zdaniem już przed turniejem wiadomo było, jak może wyglądać gra naszych reprezentantów. Co by jednak nie mówić, cele postawione przez zarząd PZPN przed naszym selekcjonerem zostały w całości zrealizowane, choć pomógł nam w tym trochę zbieg okoliczności. Faktem jednak jest, że po raz pierwszy od bardzo wielu lat udało się naszym piłkarzom wyjść z grupy i wystąpić w 1/8 finału, w którym to meczu zmierzyli się z obrońcą tytułu, Francją. W pierwszej połowie tego spotkania nasz zespół nie wyglądał aż tak źle, choć absolutnym nadużyciem byłoby uważać, że nasi piłkarze dorównywali swoim przeciwnikom w którymkolwiek elemencie piłkarskiego rzemiosła. /pliki/zdjecia/mund2_1.jpg W końcu reprezentacja Francji to konglomerat fantastycznych piłkarzy na każdej pozycji. To, że przez część meczu potrafiliśmy ograniczać działania ich najlepszych piłkarzy i powstrzymywać ich akcje, w kontekście całego spotkania na nic się jednak zdało. Byliśmy tylko tłem dla Francuzów i przegraliśmy zasłużenie 3:1 po golach Oliviera Girouda i Kyliana Mbappe (dla Biało – Czerwonych gola zdobył Lewandowski z rzutu karnego). W przekroju całego turnieju na szczególne wyróżnienie w naszej reprezentacji zasłużyło moim zdaniem jedynie trzech piłkarzy: Bartosz Bereszyński (uznawany jeszcze do niedawna przez kibiców za piłkarskie „drewno”), Matty Cash i Wojciech Szczęsny. Ten pierwszy był ostoją naszej defensywy, Matty najlepiej pokazał się w meczu z Francją, kiedy to przez długi czas potrafił skutecznie ograniczać poczynania Kyliana Mbappe, a Wojciech Szczęsny po wielu latach pokazał wreszcie swój bramkarski potencjał.

Myślę, że pierwsza część mundialu była dla kibiców bardzo interesująca i obfitowała w wiele nieoczekiwanych wyników, co w konsekwencji sprawiło, że niektóre uznane piłkarskie nacje musiały niestety rozstać się z turniejem już po fazie grupowej (Niemcy, Dania, Belgia, czy też Meksyk). Druga część okazała się nie mniej emocjonująca. Ja szczególnie czekałem na ćwierćfinałowy pojedynek Francji z Anglią. Odpadnięcie z turnieju na tym etapie którejś ze wspomnianych drużyn było nieuniknione i należało się spodziewać wielkiego rozczarowania w kraju tych, którzy wrócą do domu. Tym razem gorycz porażki przeżyli Anglicy, którzy ów mecz przegrali 1:2. Przed mundialem na czarnego konia turnieju wielu ekspertów typowało reprezentację Serbii, jednak ta rozegrała słaby turniej i /pliki/zdjecia/mund3_0.jpg po remisie z Kamerunem oraz porażkach ze Szwajcaria i Brazylią, z dorobkiem 1 punktu, zajęła ostatnie miejsce w grupie, żegnając się z rywalizacją już w fazie grupowej. Prawdziwym czarnym koniec okazała się jednak być reprezentacja Maroka, która po zwycięstwie w grupie nad Belgią (2:0) i Kanadą (2:1) oraz po remisie z Chorwacją (0:0), z pierwszego miejsca wyszła z grupy, by następnie w 1/8 finału w rzutach karnych pokonać Hiszpanię (3:0), a w ćwierćfinale w doliczonym czasie Portugalię (1:0). Pierwszą drużyną, która zdołała powstrzymać ekipę Lwów Atlasu, była reprezentacja Francji. Trójkolorowi pewnie wygrali z Marokiem w półfinale (2:0). Po drugiej stronie tej turniejowej drabinki w półfinale Argentyna zmierzyła się z Chorwacją. Chorwaci na drugim z rzędu turnieju pokazali się z bardzo dobrej strony i zamierzali jak nic powalczyć o Puchar, a w najgorszym razie obronić srebrny medal wywalczony w Rosji w 2018 roku. Niestety, tego dnia zagrali ze świetnie dysponowanym rywalem, który nie dał im żadnych szans, ogrywając ich 3-0. Tak więc zarówno mecz finałowy jak i ten o brązowy medal zapowiadały się wręcz pasjonująco. W meczu o trzecie miejsce walki było co niemiara, ale reprezentacja Maroka musiała uznać wyższość Chorwatów (2:1), którzy w świetnych nastrojach wyjechali z Kataru z brązowymi medalami. Wielu kibiców twierdziło, że finał był od początku do przewidzenia. Może i tak, ale faktem jest, że wystąpiły w nim dwie absolutnie najlepsze drużyny turnieju: Francja, obrońca tytułu oraz fantastyczna Argentyna.

Moim zdaniem finał 2022 zasługuje na miano jednego z najlepszych w historii. Mecz pełen emocji i piłkarskiego geniuszu ze strony Mbappe, który strzelił hat-tricka i Lionela Messiego, /pliki/zdjecia/mund4_0.jpgktóry również dopisał na swoje konto dwie bramki. Po szalenie emocjonujących 90 minutach gry był remis (2:2), zatem doszło do dogrywki, w której gwiazdy obu zespołów dołożyły po jeszcze jednej bramce. Tak więc po 120 minutach mecz nadal był nierozstrzygnięty, musiało więc dojść do serii rzutów karnych. Emocje sięgnęły zenitu. Francuzi nie wytrzymali jednak presji, dzięki czemu Argentyna po 36 latach sięgnęła kolejny raz po Puchar i tytuł najlepszej drużyny naszego globu (w całym turnieju drużyna ta poniosła tylko jedną porażkę z Arabią Saudyjską).

Miłym pożegnalnym akcentem dla nas, polskich kibiców, było obsadzenie polskich sędziów w finale. Tym samym Szymon Marciniak, jego koledzy na liniach i w Var, zostali pierwszymi Polakami w historii, którzy mieli okazję posędziować finałowy mecz mistrzostw świata. Na dodatek zrobili to doskonale, a ich praca została wysoko oceniona.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.4 /16 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Luna 100luna
Komso 31komso
Artemis 25artemis
Hush 11hush

Publikujemy także w:

Liczba osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry