Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Prequel popkulturowego fenomenu   

Dodano 2022-06-12, w dziale recenzje

Komercja jest działalnością nastawioną jedynie na osiągnięcie maksymalnego zysku. Chyba zgodzicie się ze mną, że dotyka ona wielu różnych dziedzin życia, w tym branży telewizyjnej. Oczywiście w tym przypadku chodzi o osiągniecie maksymalnego zysku z emitowanych na antenie produkcji, głównie seriali. Gdy odcinek pilotażowy lub pierwszy sezon serialu wzbudza zainteresowanie widzów, to możemy być prawie pewni, że niebawem pojawi się jego kontynuacja, która będzie trwała do momentu wygaśnięcia zainteresowania tym tematem u widzów bądź też do momentu, kiedy to sami scenarzyści dojdą do wniosku, że wyczerpały się im już pomysły na kontynuację tego dzieła lub że jest to najlepszy moment, by sensownie to dzieło zakończyć.

/pliki/zdjecia/pra1_1.jpg Stare powiedzenie mówi, że kurze znoszącej złote jajka głowy się nie ucina. Kiedy więc serial „Breaking Bad” Vince’a Gilligana zmierzał powoli ku końcowi absolutnie genialnym piątym sezonem, rzesze fanów nie mogły już doczekać się powrotu na ekran jednego z barwniejszych bohaterów tej produkcji – rezolutnego prawnika Saula. I stało się. Szyty na miarę klasycznego spin - offu „Better Call Saul”, po niewielkim poślizgu, miał swą premierę w lutym 2015 roku i z miejsca stał się pretendentem na serialowy tron. Pierwszy odcinek obejrzało ponad siedem milionów widzów, plasując ten serial na pierwszym miejscu w historii telewizji, z najlepszym debiutem.

Podobno z początku Vince obawiał się klapy. Przyznam, że dla mnie to co najmniej dziwne, zaskakujące i całkowicie niezrozumiałe, bo jego wcześniejsza produkcja potwierdzały tylko, że spod jego ręki wychodzą dzieła, które wielu porównywało do tych, jakie tworzył Michał Anioł. Historia prowincjonalnego prawnika z Albuquerque w Nowym Meksyku, świadomie i bardzo sprawnie balansującego na granicy przestępczego półświatka i sali sądowej okazała się przecież ogromnym sukcesem. Nakręcony w duchu i klimacie „Breaking Bad” serial „Better Call Saul” już po pierwszym sezonie okazał się godnym dziedzicem. Zaletę tego spin - offu jest to, że widzowie nieznający historii Waltera White’a byli w stanie czerpać z odbioru tyle samo przyjemności, co rzesze zaznajomionych z wielkim hitem telewizji AMC fanów. I choć w „Better Call Saul” pełno jest nawiązań do serialu-matki, to trzeba oddać jego twórcom, że potrafili stworzyć oddzielną historię, która wspaniale się broni i to bez potrzeby ratowania się retrospekcjami, które miałyby w założeniu ułatwić nowym widzom odbiór.

Trzeba jednak zauważyć, że punktów styku obu seriali jest w „BCS” sporo. Już w pierwszym odcinku tego serialu oglądamy na ekranie niejakiego Tuco Salamance, znanego z „Breaking Bad” charakterystycznego Latynosa i dilera, na /pliki/zdjecia/pra2_1.jpg którego to w niedogodnych okolicznościach trafia właśnie Saul. Pierwsze przygody głównego bohatera pokazują, że widzowie będą mieli okazję oglądać historię człowieka, który bawi się literą prawa tak, jak małe dzieci bawią się ogniem. Pewny siebie, ale zachowujący dystans Jimmy McGill, bo tak na początku nazywa się Saul (Bob Odenkirk) jest absolutnie typowym oportunistą z kodeksem karnym pod pachą. To człowiek, który nie tylko szlifuje swoje prawnicze umiejętności, broniąc złoczyńców, ale też człowiek, który nie ma żadnych zahamowań, wchodząc w ciemne interesy ze społecznym marginesem stanu Nowy Meksyk. A wszystko po to, by spektakularnie zaistnieć na lokalnej sali sądowej i okryć się nie mniejszą chwałą jak jego brat Chuck (Michael McKean – swego czasu prawniczy wirtuoz). Wraz z rozwojem akcji pojawia się również mój ulubiony bohater z „Breaking Bad”, czyli Mike Ehrmantraut (Jonathan Banks) – wciąż ze swoim kamiennym i znudzonym wyrazem twarzy oraz niestrudzoną stanowczością i postawą twardziela, idealnie wpisuje się w rolę na dobrą sprawę „bezbarwnego” parkingowego. Tu dostaje jednak swoje „pięć minut” na rozwinięcie historii tej postaci. W poprzednim serialu Mike grał już bowiem mocno z rozpędu. Poczynania duetu, jaki tworzy z Saulem, mają wymierne skutki w procesie przemiany wewnętrznej głównego bohatera. Jego nietuzinkowa postawa dla świata prawa i bezprawia idealnie kontrastuje z jednorodnie zmieniającym się Saulem, który niebezpiecznie balansuje na granicy rozsądku i niedorzeczności.

Albuquerque nie jest wielką metropolią z drapaczami chmur i życiem nocnym jak Las Vegas. Przypomina raczej senne miasteczko, w którym jedyną rozrywką jest kolorowa wata cukrowa, a największe emocje budzi możliwość skrętu w prawo na czerwonym świetle. Można odnieść nawet wrażenie, że jeszcze niedawno ludzie nosili tu na butach ostrogi, a rewolwery zamienili na skórzane korporacyjne teczki. W takiej scenerii kariera prawnicza wydaje się kuriozalna, choć i w takim miejscu prawo musi być przecież przestrzegane, a złoczyńcy wszelkiej maści winni być uczciwie osądzani. /pliki/zdjecia/pra3_1.jpgPowiedziałbym, że Saul sprawia raczej wrażenie amatora niż starego wyjadacza. Dziwnie wygląda scena, w której wykłóca się w urzędowym okienku o brakujące kilka dolarów za kolejną przegraną przez siebie sprawę. Doceniam jednak jego opiekę nad bratem Chuckiem, którego prawnicza kariera, z powodu nietypowej choroby, chyli się raczej ku upadkowi. Chuck jest bowiem uczulony na fale radiowe i elektryczność, dlatego przez cały czas siedzi w domu, w ciemnościach, przykryty kocem, który rzekomo chroni go przed technologicznie „zanieczyszczonym powietrzem”. Pomysł oryginalny, ale dający także możliwość zróżnicowania oświetlenia, które w tym serialu przypomina nieco żółto-zieloną sepię. To pozwoliło reżyserowi oddać ducha czasów, gdyż akcja rozgrywa się w 2002 roku. Zestawienie barw zimnej liściastej zieleni i mocnej pszenicznej żółci, przywołuje od razu na myśl klimat klasycznego westernu, ale tu zamiast pojedynków twarzą w twarz na środku ulicy oglądamy walkę cnót z moralnym zepsuciem, tak na sali sądowej jak i poza nią.

Chcąc pokazać charakterologiczny dualizm głównego bohatera, twórcy nawiązali do klimatu z czasów czarno-białych filmów. Uzupełnianie się i wzajemne przenikanie się światła i cieni, twórcy sprytnie wykorzystali, by podkreślić dwojaką naturę Goodmana, który balansuje cały czas na granicy prawa i bezprawia. Jednak dla mnie głównym wątkiem serialu jest pokazanie wewnętrznej przemiany Saula, który występując na co dzień w obronie prawa, staje się dzięki tej walce coraz bardziej zdeprawowany, elastycznie podchodząc do tematyki moralności oraz etyki zawodowej. Liczne retrospekcje z czasów młodzieńczego buntu Saula, kiedy to razem z kumplem Marco naciągali różnych naiwniaków na oszukańcze sztuczki barowe, są punktem zaczepnym, do którego twórcy wielokrotnie wracają w pierwszym sezonie. Saul teoretycznie od tamtej pory osiągnął wiele, ale paradoksalnie dzięki uporowi oraz prawniczej determinacji wrócił też do punktu, z którego wyruszył, odsuwając na bok praworządność i przedkładając nad nią chęć łatwego zysku. /pliki/zdjecia/pra4_0.jpg Kiedy po latach znów spotyka Marco, przekonuje się naocznie, jak teraz obaj bardzo się różnią. Odniosłem wrażenie, że twórcy serialu co chwila puszczają oko do widza, dając mu do zrozumienia, że zbyt powierzchowne traktowanie bohaterów jest krzywdzące, bo ludzi nie powinno się oceniać po pozorach. Pozór jest bowiem w „Better Call Saul” nie tylko spoiwem, utrzymującym bohaterów w intrygujących grach interpersonalnych, ale też elementem zaskoczenia dla widza, bo przewidzieć kolejny ruch bohatera to jedno, ale odgadnąć, kim tak naprawdę jest i jakie ma zamiary, to już zupełnie inna sprawa.

Tytułowe „Better Call Saul” było hasłem promocyjnym Saula, z którym widzowie zetknęli się już w „Breaking Bad”. Saul był bowiem już w tamtej serii dobrze sytuowanym prawnikiem, do którego zgłaszali się głównie przestępcy w nagłej potrzebie. Słynął też z lojalności wobec swoich klientów (niezależnie od tego, kim byli), cwaniackiego krasomówstwa i przemyślanej strategii obrony, stąd cieszył się zasłużoną renomą w świecie narkotykowych dilerów i karteli produkujących metamfetaminę. W „Better Call Saul” hasło to w pierwszym sezonie nie pada jednak ani razu. Nie wiemy bowiem, kiedy i jak Saul zacznie budować swoje małe prawnicze uniwersum, będące przystanią dla gangsterów z Zachodniego Wybrzeża. Na początku trafia mu się bowiem przez przypadek sprawa wyłudzania pieniędzy od lokatorów domu spokojnej starości i sprzedawania im przecenionych ubezpieczeń na życie. Prawo i poszanowanie dla człowieka w potrzebie nie pozwalają mu siedzieć cicho, dlatego widzimy, jak rozpoczyna własne śledztwo, w które zostają zamieszani wszyscy jego znajomi i oponenci z prawniczego światka oraz jego brat Chuck, który dzięki tej sprawie odżywa.

Postać Saula jest o tyle niesamowicie rozpisana, że widz wciąż mu kibicuje i chce, żeby mu się powiodło, niezależnie od tego, czy działa zgodnie z prawem, czy też je mocno nagina dla własnych potrzeb. Twierdzi przy tym, /pliki/zdjecia/pra5.jpgże jest najlepszym prawnikiem na świecie (gdy trafia w ręce gangstera Tuco, udaje mu się bowiem wynegocjować postrzał w nogę, zamiast śmierci). Tak zaczyna się wciągająca widzów gra, w której stawką nie jest życie bohaterów serialu, ale ich moralność. Zamiast trywialnych pojedynków na pięści czy pistolety, oglądamy karnawał ludzkich intryg, szykan, psychologicznych podchodów, nietypowych przyjaźni i rodzinnych porachunków, mających fundamentalny wpływ nie tylko na postrzeganie świata, ale również na wewnętrzną przemianę. Vince Gilligan udowodnił już serialem „Breaking Bad”, że potrafi nakręcić dramat, którego oglądanie nie kaleczy inteligencji widza, a świetnie zagrane główne role i co za tym idzie wiarygodność postaci, są bezsprzecznie dzisiaj niezwykłą rzadkością w morzu serialowych ułatwień, skrótów myślowych i dramatycznej tandety. „Better Call Saul” jest tego idealnym potwierdzeniem, dlatego z taką niecierpliwością czekam na kontynuację finałowego sezonu.

Grafika:

Oceń tekst
Średnia ocena: 6 /10 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na żyrafę (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Luna 80luna
Kira 68kira
Yason 24yason
Animub 24animub
Komso 13komso

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry