Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Rodzicielska klatka – przypadek Jennifer Pan   

Dodano 2021-06-24, w dziale inne

Jak dobrze wychować dzieci? Jak dać im poczucie bezpieczeństwa, wolności i swobody, a jednocześnie ustrzec je przed zarozumialstwem i nauczyć je odpowiedzialności? Czy w ogóle jest to możliwe? Wielu rodziców zadręcza się tym, ale nie brakuje też i takich, którzy mają na swoich potomków od urodzenia bardzo sprecyzowany pomysł. Na pewno słyszeliście o rodzicach, którzy nadmiernie troszczą się o swoje dzieci. Taka mieszanka chęci posiadania całkowitej kontroli nad życiem swego dziecka i dbania o jego interesy, może przerodzić się w niebezpieczną, zmierzającą ku katastrofie konfigurację. Właśnie to popchnęło w 2010 roku 24-letnią Jennifer Pan do strasznej zbrodni, której ofiarami padli jej rodzice. Historia tej dziewczyny to przykład na to, jak dramatyczne konsekwencje może mieć toksyczna relacja między dzieckiem a rodzicami.

/pliki/zdjecia/jen 1.jpg Zanim przedstawię wam historię Jennifer, pozwólcie, że przytoczę pewne angielskie sformułowanie, które mówi więcej, niż się na pozór może wydawać. „Tiger parenting” to termin opisujący rodziców, którzy nakładają na swoje dziecko ogromną presję powiązaną z własnymi oczekiwaniami. Rodzice niejako biorą życie swego potomka w swoje ręce i od najmłodszych jego lat chcą w pełni kierować jego życiem. Oczekują, by jak najwięcej czasu poświęcał nauce. Wymuszają rozwijanie pasji, które tak naprawdę sami mu wybierają. Rodzice tego pokroju ograniczają również do maksimum wpływ czynników zewnętrznych na ich dziecko, chroniąc je nieustannie pod swoim parasolem. Zabraniają mu pozyskiwać znajomych, których sami nie akceptują, chodzić z przyjaciółmi do kina bądź też na imprezy.

Takimi rodzicami byli właśnie Bich Ha Pan i Huei Hann Pan – matka i ojciec Jenifer Pan. Oboje pochodzili z Wietnamu, skąd wyemigrowali do Kanady w roku 1979 jako dorośli ludzie. Tam się osiedlili i znaleźli pracę w zakładzie produkującym samochody. Kilka lat po przeprowadzce Bich Ha Pan urodziła dwójkę dzieci – Jennifer (1986) i Felixa, który przyszedł na świat trzy lata później. Rodzice Jen ciężko pracowali, a ich oszczędny styl życia pozwolił im względnie szybko osiągnąć stabilną sytuację finansową i umożliwił zakup domu rodzinnego oraz dwóch niezłych samochodów. Można by zatem wnioskować, że ich potomkowie mieli zapewnioną przyszłość i mogli cieszyć się dzieciństwem w pełnej krasie i z wieloma atrakcjami. Ich historia była jednak inna. Bich i Huei od zawsze marzyli o utalentowanych dzieciach. Gdy Jen miała 4 lata rodzice zapisali ją na naukę gry na pianinie, a gdy trochę podrosła, zaczęła też uczęszczać na naukę jazdy figurowej na łyżwach. To drugie zajęcie przyniosło wymarzone przez jej rodziców rezultaty. Jennifer była w tym tak dobra, że rozpatrywano nawet jej kandydaturę jako przedstawicielki Kanady na igrzyska olimpijskie. Niestety, w wyniku poważnej kontuzji kolana jej kariera sportowa nieoczekiwanie załamała się, a marzenia rodziców o występie ich dziecka na igrzyskach legły w gruzach.

/pliki/zdjecia/jen2.jpgW wieku 12 lat rozpoczęła naukę w katolickiej szkole w Ontario. Tu także nie miała łatwo, gdyż rodzice zapisali ją od razu do szkolnej orkiestry, w której grała na flecie. To właśnie w tym wieku Jen po raz pierwszy zbuntowała się, nie godząc się z decyzją swoich rodziców, którzy zabronili jej kategorycznie uczestniczenia w przyjęciach i zabawach z rówieśnikami, co tłumaczyli tym, że to strata czasu i tylko rozproszyć ją w drodze ku świetlanej przyszłości. Ostatecznie Jen nie wygrała i nie mogła spotykać się ze znajomymi, a jej rówieśnicze relacje były przez rodziców ograniczane do tych absolutnie koniecznych. Huei, który odbierał każdego dnia córkę ze szkoły, bardzo dokładnie kontrolował, jak i z kim spędza ona czas. Można by powiedzieć, że Jennifer została zamknięta w rodzicielskiej klatce, która skutecznie ograniczała jej wolność i własną wolę. Fakt, że wieku 22 lat nigdy nie była na imprezie z przyjaciółmi, nie skosztowała alkoholu ani nie pojechała na wycieczkę bez rodziców, mocno wpłynął na psychikę młodej dziewczyny. Ponieważ wszystkie emocje, które odczuwała, musiała dusić w sobie, to wraz z upływem czasu jej relacje z rodzicami zmieniały się, a Jen czuła do nich coraz większy żal. Znajomi dziewczyny również uważali, że jej rodzice są zbyt restrykcyjni i pryncypialni i nakładają na nią za dużo obowiązków. Jenifer czuła potworną presję, połączoną z przytłoczeniem, które wynikało z ograniczeń. Kiedy po raz pierwszy jej stopnie na karcie ocen spadły z A (czyli najlepszych) do B, a nawet C, dopuściła się oszustwa i podmieniła kartę na taką z dobrymi ocenami. Gdy Bich i Huei dali się zmylić, Jennifer poczuła, że odzyskuje kontrolę nad własnym losem i od tej pory zaczęła oszukiwać swoich rodziców, gdy nie za bardzo szło jej w nauce. Doszło nawet do tego, że w końcowej klasie nie zdała egzaminu z matematyki, co poskutkowało odrzuceniem jej aplikacji na Ryerson University w Ontario. To był ogromny cios dla dziewczyny, która całe dnie spędzała wśród notatek i podręczników. Nie potrafiła pogodzić się z porażką i po raz kolejny okłamała rodziców, wmawiając im, że została przyjęta. Przez długi czas wychodziła z domu, udając, że idzie na zajęcia na uniwersytet, a w rzeczywistości spędzała czas w lokalnych kawiarniach, gdzie dorabiała sobie jako kelnerka albo też uczyła dzieci gry na pianinie. Z każdym dniem Jen coraz dalej brnęła w kłamstwa przed rodzicami. /pliki/zdjecia/jen3.jpg Opowiadała im o rzekomych stypendiach, jakie otrzymuje, a pewnego dnia obwieściła, że dostała się na uniwersytet w Toronto, na wydział farmakologiczny. Aby rodzice nie domyślili się prawdy, zaczęła kupować podręczniki akademickie i oglądała filmy związane z farmakologią, co zadziałało i sprawiło, że państwo Pan uwierzyli w naukowy progres Jen.

Lata oszustw wpłynęły jednak na Jennifer i zmieniły ją nieodwracalnie. Upragniona wolność i brak kontroli, połączona z długoletnim napięciem i presją ze strony rodziców odcisnęły zbyt duże piętno na młodej dziewczynie. Jak to zwykle w takiej sytuacji bywa, Jen popadła ze skrajności w skrajność. Zaczęła lekceważyć naukę i porzuciła także ambicje związaną z swą przyszłością na uniwersytetach. Poznała wówczas Daniela Chi-Kwong Wong'a, z którym stworzyła związek. Daniel studiował na uniwersytecie York i dorabiał sobie jako kelner w pizzeri. W szkole nie szło mu zbyt dobrze, bo był mało zainteresowany nauką. W owym czasie pracował też jako diler marihuany, co dla rodziców Jen – gdyby tylko o ich związku wiedzieli – byłoby nie do przyjęcia. Dla pary była to i tak trudna relacja. Poza kampusem Wong i Jennifer kontaktowali się ze sobą wyłącznie telefonicznie i bardzo rzadko widzieli się na żywo.

Pewnego dnia Jen obwieściła swoim rodzicom, że jest zaangażowana w wolontariat w jednym z miejscowych szpitali. Od tego czasu codziennie opuszczała dom, twierdząc, że idzie opiekować się chorymi dziećmi. W rzeczywistości szła spotkać się ze swoim partnerem. Czuła się wtedy już na tyle pewnie, że straciła czujność i niestety nie zauważyła, że rodzice zaczęli ją bacznie obserwować. Pewnego dnia ojciec Jen wyszedł z domu tuż po niej, by sprawdzić, czy faktycznie idzie do pracy. Gdy odkrył oszustwo swojej córki, wpadł w szał. Zabrał ją do samochodu i obiecał, że wyrzuci ją z domu. Dopiero matka Jen zdołała uspokoić swego męża i pozwoliła Jennifer zostać w ich domu. Rzecz jasna rodzice kategorycznie zabronili Jennifer spotykać się z Wong'iem.

Kolejny wstrząs, jaki przeżyła Jen w związku z odkryciem przez rodziców jej oszustw, przelał czarę goryczy. Dziewczyna próbowała się na nich zemścić. Uważała, że tylko bolesny odwet za wszystkie lata kontroli i ograniczania da jej poczucie wolności i pozwoli jej żyć tak, jak chce. Z późniejszych jej zeznań wiadomo, że w tamtym okresie zaoferowała podobno pieniądze koledze z liceum, /pliki/zdjecia/jen4.jpgktóry przechwalał się, że okrada ludzi grożąc im nożem, aby ten zabił jej ojca, gdy będzie wracał z pracy. Jej kolega odrzucił jednak tę propozycję. Jen zaczęła wtedy rozmawiać o swoich przemyśleniach z Wong'iem, co niestety nie skończyło się dobrze. Wong powiedział jej, by wynajęła sobie płatnego zabójcę. Ten miałby wkraść się do jej domu i w zamian za całkiem sporą część majątku rodziców dziewczyny zamordować Bich i Huei’a. To miało pozwolić Jen i jej chłopakowi na ułożenie sobie życia bez nadopiekuńczej kontroli rodziców. Na nieszczęście Wong znał mężczyznę, który mógłby zająć się takim zadaniem. Chłopak Jen dostarczył potajemnie dziewczynie telefon i kartę SIM, by ta mogła w ukryciu przed rodzicami skontaktować się z niejakim Crawfordem – znajomym Wong'a.

8 listopada 2010 roku, do domu państwa Pan wdarło się trzech mężczyzn, Crawford i dwóch jego kompanów. Po obrabowaniu domu z wszelkich wartościowych rzeczy, pojmali matkę i ojca Jennifer, po czym zabrali ich do piwnicy, gdzie oddali do nich kilka strzałów (śmiertelnie ranili jednak tylko matkę, o czym wtedy nie wiedzieli). W tym samym czasie Jennifer, która przebywała w pokoju na drugim piętrze, zadzwoniła na numer alarmowy, informując policjantów o napaści na ich dom. Gdy policja przybyła na miejsce, po napastnikach nie było już ani śladu. Wezwany lekarz stwierdził, że matka Jen nie żyje, natomiast ojciec jest w stanie krytycznym. Przetransportowali oni także młodą Jennifer na komendę policji, gdzie jeszcze tego samego wieczoru została przesłuchana. Wtedy nikt nie podejrzewał, że może mieć ona z tym dramatycznym wydarzeniem coś wspólnego. Z czasem się to jednak zmieniło, bo Jen zaczęła plątać się w swych zeznaniach, a zeznania jej rannego ojca nie pokrywały się z jej zeznaniami, co dało detektywom do myślenia i sprawiło, że zaczęli inaczej patrzeć na Jen, tym bardziej, że akurat jej w tym napadzie nic się nie stało. W końcu prowadzący to śledztwo oficer tamtejszej policji, William Goetz, doprowadził do częściowego przyznania się Jen do winy. Przyznała się do tego, że zapłaciła przestępcom za wtargnięcie, jednak według jej zeznań to ją mieli zabić, gdyż - jak twierdziła - „nie chciała żyć i potrzebowała, by ktoś jej w tym pomógł”. /pliki/zdjecia/jen5.jpg Sam fakt przyznania się do opłacenia zabójców wystarczył jednak, by tego samego dnia, czyli 22 listopada 2010 roku Jennifer Pan została aresztowana i oskarżona o zabójstwo pierwszego stopnia oraz o spisek przeciwko ludzkiemu życiu. W toku postępowania sądowego, po odnalezieniu przez policję telefonu Jen wraz z zapisem pełnej konwersacji z Wong'iem, zarzut został przez prokuratora doprecyzowany, a ona i trójka wynajętych zabójców zostali skazani wyrokiem z 13 grudnia 2014 roku na dożywocie, bez możliwości przedterminowego zwolnienia do 2039 roku. Tak więc Jennifer świętowała 17 czerwca tego roku 35. urodziny w więzieniu dla kobiet w Kitchener, w Kanadzie. Zgodnie z wyrokiem, ma też dożywotni zakaz kontaktowania się z Wong'iem, z którym zbrodnię zaplanowała.

Historii jej życia została opisana w książce „A Daughter's Deadly Deception: The Jennifer Pan Story”, którą napisał i wydał w 2016 roku dziennikarz Markham Economist and Sun, Jeremy Grimaldi.

Historia ta, choć wstrząsająca i przerażająca może nas wiele nauczyć. Tygodnik Northwest Asian Weekly niedługo po ogłoszeniu w mediach wyroku skomentował to wydarzenie, stawiając tezę o przesadnej i skrajnie ograniczającej wolność metodzie wychowania Jennifer stosowanej przez jej rodziców, obarczając ich niejako częściową odpowiedzialnością za to, co się stało. Przypadek Jen pokazuje, jak życie w presji i ciągłym stresie potrafi wpłynąć na psychikę młodego człowieka i do czego może to doprowadzić.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.5 /4 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na żyrafę (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Kira 46kira
Luna 41luna
Yason 15yason
Animub 15animub
Selene 14selene

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry