Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Kontrowersyjny podręcznik   

Dodano 2022-10-19, w dziale recenzje - archiwum

W tym roku w klasach pierwszych liceum i technikum w wykazie przedmiotów nauczania pojawił się nowy przedmiot, oczywiście z inicjatywy Ministra Edukacji Przemysława Czarnka. Jednak nie tyle ów przedmiot wzbudził kontrowersje i gorącą publiczną debatę, co podręcznik, którego autorem jest znany profesor nauk humanistycznych i ekonomista, prorektor SGH w Warszawie, a także poseł do Parlamentu Europejskiego, Wojciech Roszkowski. Podręcznik zatytułowano „Historia i Teraźniejszość. 1945—1979” i mimo licznych bardzo krytycznych recenzji, które szybko pojawiły się mediach, został zrecenzowany przez rzeczoznawców wybranych przez resort edukacji (potrzebne są dwie opinie merytoryczne i jedna językowa), zaakceptowany przez MEN, otrzymał także numer identyfikacyjny, który potwierdza zgodność zawartych w nim treści z obowiązującymi wymaganiami programowymi i już na początku września pojawił się na ławkach polskich uczniów nakładem wydawnictwa Biały Kruk, specjalizującego się w tematyce religijnej i historycznej.

Kwestia pojawienia się na rynku wydawniczym tego bardzo obszernego podręcznika (liczy ponad 500 stron) zainteresowała naturalnie i mnie, dlatego sięgnęłam po niego, przeczytałam kilka tych najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów /pliki/zdjecia/hit1.jpg i przekonałam się naocznie, że oburzenie przedstawicieli różnych środowisk w naszym kraju (głównie naukowych) faktycznie ma podstawy. Dziś mogę już przyznać, że dołączyłam do grupy tych, którym ten podręcznik się nie spodobał.

Jak powszechnie wiadomo autorem tego „dzieła” jest osoba będąca członkiem rządzącej obecnie w naszym kraju partii, która przed 7 laty została wybrana w demokratycznych wyborach, czyli z woli ludu, a zatem ma prawny mandat do sprawowania władzy i może proponować różne rozwiązania, które społeczeństwo, chcąc nie chcąc, musi zaakceptować, nawet wtedy, gdy spora jego część się z nimi nie zgadza. Wróćmy jednak do podręcznika. Gdy go czytałam, odnosiłam wrażenie, że autor nie podaje powszechnie akceptowanych przez współczesną naukę faktów, nie przedstawia również różnych punktów widzenia na pewne trudne kwestie, które zachęciłyby mnie do zgłębienia tematu i wyrobienie sobie własnego zdania w często jakże kontrowersyjnych kwestiach, lecz próbuje mną perfidnie manipulować, przemycając jedynie akceptowany przez siebie punkt widzenia, co pewnie w jego rozumieniu miało skutkować tym, że te jego opinie staną się moimi. Najbardziej zaskoczył mnie chyba sposób potraktowania przez autora kontrowersyjnego tematu in-vitro, który w naszym katolickim bądź co bądź kraju jest od lat tematem budzącym ogromne kontrowersje. W rozdziale poświęconym temu zagadnieniu znalazłam taką myśl autora:

"Wraz z postępem medycznym i ofensywą ideologii gender wiek XXI przyniósł dalszy rozkład instytucji rodziny. Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. /pliki/zdjecia/hit2.jpg Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju 'produkcję'?"

Przyznam, że zaszokowała mnie opinia pana profesora. Jeśli dobrze go zrozumiałam, to dzieci poczęte z wykorzystaniem metody in-vitro są gorsze i nie powinny być akceptowane, a tym samym kochane. Coś niewyobrażalnego. Człowiek noszący tytuł profesora nauk humanistycznych daje uczniom do zrozumienia, że w dzieleniu ludzi na lepszych i gorszych nie ma nic złego? Nie wyobrażam sobie nawet, jak mogą poczuć się młode osoby, które zostały poczęte tą metodą, są tego świadome, a na lekcji w szkole dowiedziałyby się od nauczyciela, że są z natury mniej wartościowe i nie powinny liczyć na miłość swoich opiekunów. Wszyscy wiemy, że wiele par, mimo intensywnych starań i wielu wyrzeczeń, ze względów medycznych nie może mieć dziecka, którego tak pragnie. W imię czego mamy odbierać im prawo do bycia szczęśliwymi, spełnionymi rodzicami, skoro medycyna daje im nadzieję? Dlatego odpowiem panu profesorowi, że jestem absolutnie pewna, że dzieci te na pewno będą kochać ich rodzice, czyli kobiety, które je urodzą, a także ich mężowie lub partnerzy. Uważam też, że tak niemądre słowa mógł napisać tylko człowiek, który po prostu nie rozumie, co to jest miłość, w tym i ta rodzicielska. Znam bowiem przykłady takich rodzin, w których rodzice kochają swoje poczęte tą metodą dziecko najbardziej na świecie, a może nawet jeszcze mocniej niż gdyby przyszło na świat w sposób naturalny, bo w końcu tylko oni wiedzą, ile wyrzeczeń i wysiłku ich kosztowało doprowadzenie do poczęcia. Panie profesorze, czyż nie każde dziecko jest darem i cudem? /pliki/zdjecia/hit3.jpg

Największe kontrowersje budzą jednak moim zdaniem w tym podręczniku rozdziały poświęcone: bezwzględnej krytyce Unii Europejskiej, której głównym celem jest lansowanie ateizmu, "ideologia gender", o której autor pisze szeroko w rozdziale Ideologie i nazizm, no i oczywiście wspomniana powyżej "produkcja ludzi", jak pozwolił sobie pan profesor nazwać nowatorską medyczną metodę. Nie dziwi mnie więc, że bardzo wielu recenzentów daje wyraźnie do zrozumienia, że podręcznik prof. Roszkowskiego napisany jest jednostronnie. Dominują w nim osobiste poglądy autora i być może reprezentowanej przez niego opcji politycznej a nie merytoryczne fakty, co pozwoliłoby mu stać się neutralnym, a w przypadku podręczników cecha ta wydaje mi się to być szalenie istotna. Krytykowanie i jednoznaczna potępianie gender, mniejszości, feminizmu, ateizmu i oczywiście in vitro, to moim zdaniem bardziej polityka niż nauka.

Niech was zatem, czytelnicy, nie dziwi, że w podręczniku tym pełno jest kontrowersyjnych myśli na wspomniane powyżej tematy. Dowiecie się na przykład, że w naszym kraju szerzy się ostatnio niebezpieczna ideologia feminizmu, ateizmu oraz genderyzmu. Ba, profesor twierdzi, że kobiety, które nie tak dawno protestowały w Polsce, walcząc o przynależne im prawa, mogłyby otworzyć również własne obozy koncentracyjne. W podręczniku pojawiają się także tematy dotyczące religii i LGBT+. W sumie, to nie powinno mnie to zdziwić, gdyż motto podręcznika zaczerpnięto z Jana Pawła II, a część rozdziałów dotyczy jego pontyfikatu i pielgrzymek do Polski. Z pewnością jest to dla polskich Katolików niezwykle ważna osoba, ale czy uczniowie, w tym również ci niewierzący, nie powinni być konfrontowani z neutralną wiedzą? Podobno żyjemy w demokracji i każdy z nas jest wolnym człowiekiem, a jeśli tak, to chyba mamy prawo do stanowienia o sobie i kształtowania oraz wypowiadania własnej opinii. Nie odbieram tego prawa również i panu profesorowi. Mógłby napisać na przykład esej, w którym podzieliłby się swoimi prywatnymi poglądami, ale dzielić się nimi w podręczniku jest chyba grubą przesadą i staje się formą indoktrynacji. W podręczniku nie brakuje też "werbalnej pornografii", jak piszą recenzenci. Z łatwością znajdziecie tu przytoczone przez autora cytaty, które we mnie wywołały konsternację i niesmak. Choćby taki:

/pliki/zdjecia/hit4.jpg "Mój flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich żądania były dla mnie kłopotliwe. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem”. - to wspomnienia jednego z przywódców ruchu studenckiego 1968 roku, Daniela Cohna-Bendita. Co chciał osiągnąć autor wstawiając ten cytat w podręczniku? Nie wiem.

Myślę, że te dwa cytaty wystarczą, by wyrobić sobie już pewne zdanie na temat tego podręcznika. Książki, z których uczymy się w szkole, powinny zawierać fakty, tak abyśmy mogli dowiedzieć się z nich jak najwięcej, a dopiero w oparciu o nie, jako wolne jednostki, wyrobić sobie swoją opinię. Żyjemy w świecie, w którym na każdy temat funkcjonuje w obiegu publicznym wiele poglądów i opinii. Dojrzewamy, rozwijamy się intelektualnie i próbujemy przystosować się tak do świata jak i dorosłego życia. Nie przeczę, że podręcznik zawiera również fakty, ale niestety nazbyt często jego autor podaje swoje opinie i podejmuje próbę manipulacji. Podejrzewam, że znajdą się osoby, które nie podzielą mojej opinii, ale ja nie odbieram im prawa do swobodnej wypowiedzi.

Ja nie widzę zła w kobietach, które walczą o prawo do decydowania o sobie lub w osobach, które nie są heteroseksualne. Nie uważam też, że każdy Polak musi być katolikiem, podobnie jak i nie godzę się ze stwierdzeniem, że każdy Polak jest złodziejem. Czy nie godniej jest szanować innych ludzi i tolerować ich odmienność, jeśli te ich zachowania nikomu nie zagrażają i nie wykraczają poza granice prawa? /pliki/zdjecia/hit5.jpg

Na szczęście pod koniec września został dopuszczony przez MEN do użytku na zajęciach HiT alternatywny podręcznik, przygotowany i wydany nakładem WSiP, którego autorami są Izabella Modzelewska-Rysak, Leszek Rysak, Adam Cisek i Karol Wilczyński. Podręcznik ten także nie jest bez wad, ale jest też przykładem na to, że o skomplikowanych procesach, wydarzeniach i zjawiskach najnowszej historii da się jednak napisać w sposób wyważony i bez stawiania radykalnych ocen i wyrażania opinii. Podręcznik wydany przez WSiP, który o wiele dłużej oczekiwał na przyznanie mu numeru dopuszczającego go do użytku niż ten pierwszy, w odróżnieniu od podręcznika prof. Roszkowskiego nie zawiera praktycznie elementów publicystyki, a napisany jest w klasycznym, możliwie neutralnym stylu. Poza tym jest dwa razy krótszy i różni się też zakresem tematów, które zostały w nim poruszone (w podręczniku W. Roszkowskiego jest ich aż 112, a w podręczniku WSiP tylko 28). No i chyba rzecz najważniejsza, dla autorów tej pozycji konserwatyzm raczej nie jest jedyną słuszną ideologią. Oni nie potępiają również wszelkich działań Unii Europejskiej i nie obwiniają lewicy za całe zło. Nie znajdziemy w nim także słów potępienia dla takich zjawisk jak gender, mniejszości, feminizm i ateizm.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.4 /45 wszystkich

Komentarze [0]

Jeszcze nikt nie skomentował. Chcesz być pierwszy?

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na żyrafę (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Luna 97luna
Komso 31komso
Artemis 24artemis
Hush 10hush

Publikujemy także w:

Liczba osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry