opowiadania - Archiwum
Trylogia (Podobno) - cz. 1
Biegł. Prosto przed siebie, nie patrząc na nic. Uciekał. A może za czymś gonił? Bardzo się spieszył. Nie chciał tracić czasu. Nie mógł stracić ani chwili. Tak bardzo chciał być wreszcie u celu. Tylko to mogło dać mu pełnię szczęścia. Ucieczka. Jedyna rzecz, której potrzebował, żeby zapomnieć. Chciał się odciąć. Zostawić wszystko. To on mu kazał. Zawsze mówił mu, co ma robić. Manipulował nim. Przez niego nigdy nie mógł podjąć rozsądnej decyzji. Starał się robić mu na złość. A może po prostu starał się żyć. Nadal biec...
Święta, święta i po…
Obudziła się z myślą, że czeka na nią mnóstwo pracy. Dzisiaj Wigilia więc na pewno nie będzie się obijać. Wstała z łóżka i podciągnęła białe zasłony. Śnieg padał, a świat spoczywał pod białą pierzyną, co naturalnie miało swój urok. Z tą myślą w głowie ruszyła w stronę łazienki, aby doprowadzić się do porządku. Umyła się, włosy upięła w luźnego koka, po czym założyła wygodne spodnie i szarą bluzę. Teraz postanowiła iść obudzić Szymona i Marysię - swoje dzieci. Wiedziała oczywiście, że dla nich szósta rano to środek nocy, więc czuła, że...
Mamo, kocham cię!
Jest niedzielne popołudnie, chcesz wyjść na luzie na miasto. Ubierasz buty, kurtkę, bierzesz klucze od domu i chcesz już iść, kiedy nagle mama wychodzi z kuchni.
- Gdzie idziesz? Kiedy wrócisz? Z kim idziesz? Lekcje odrobiłeś?
Czujesz, że jesteś w ciemnej d…, ale jest niedziela i chcesz się wyrwać.
- Idę do kolegi, wrócę niedługo.
Wydaje ci się, że sytuacja została opanowana i myślisz, że mama nie zada ci już...
Korale
Budzik zadzwonił o 5.30. Wstała z lekkim ociąganiem, po czym związała włosy niedbale w wysokiego koka tak, że blond kosmyki opadły jej na czoło. Wyjrzała przez okno. Z nieba spadały grube płatki śniegu. Nic dziwnego, w końcu od dwóch tygodni trwała astronomiczna zima. Święta minęły jej bez większego szumu. Od lat nie czuła już magii Bożego Narodzenia, które w pewnym momencie przestało ją cieszyć. Może po prostu dorosła?
Potrzebny od zaraz
Ranek tego dnia był ciepły i słoneczny. Gdzieniegdzie sunęły po niebie pojedyncze chmury. Mimo wczesnej pory na ulicach Londynu panował gwar. Jedno pozostawało wszak niezmienne – małe mieszkanie na Baker Street 221B, czarne drzwi i przechylona kołatka.
Gdzie się podziałaś dziewczyno w kapeluszu?
Pamiętam cię dokładnie. Nie mogę wymazać cię z pamięci. Nie mogę. Nie potrafię. Nie chcę. Codziennie siadałaś na brązowej ławce w parku, naprzeciwko mnie i czytałaś książkę. Każdego dnia przeznaczałem dla ciebie dziesięć minut mojego życia. Tak właśnie, tobie, osobie, której nie znałem, Nie uważam jednak, że był to czas zmarnowany. Były to najpiękniejsze chwile w moim życiu. Dzień w dzień ta sama godzina, ten sam park. Nawet nie wiem, czy mnie pamiętasz. Czy pamiętasz mój kolor włosów? Czy pamiętasz moje pierwsze słowa skierowane...
Metro
Wiedeń zawsze wyglądał tak samo. Nie ważne, czy był to środek zimy, a skute lodem chodniki uniemożliwiały swobodne poruszanie się, czy też słoneczne lato i trzydziestostopniowy upał, w którym nie jedno czoło lśniło kroplami potu. Wszędzie było pełno spieszących się dokądś ludzi. Ci zamyśleni i smutni ludzie nigdy się nie zatrzymywali, nie patrzyli na to, co dzieje się dookoła nich. Dla nich liczył się tylko czas, którego za wszelką cenę starali się nie stracić.
Twoje strange story
Wracasz zmęczony po pracy. Jak zwykle idziesz tą samą drogą. Jest późno, zimno, a na dodatek jeszcze mokro. W głowie masz tylko to, by jak najszybciej znaleźć się w domu. I ten odwieczny dylemat: dłuższą drogą czy na skróty. Zwykle skrót bywa opcją niebezpieczną, ale tym razem decydujesz się właśnie na nią. Idziesz wyprostowany, pewnym krokiem, bo tego uczyli cię przecież rodzice. Ciekawe, co by teraz pomyśleli, widząc cię z pobitą twarzą, w podartych ubraniach i śmierdzącego potem. Musisz jeszcze minąć opuszczone garaże i...
Właz - cz.1
Rozkaz był, przeprowadzić grupę ludności cywilnej z Mokotowa do Śródmieścia. Myślałem wtedy, że to bardzo łatwe zadnie. Za łatwe. Chciałem walczyć, a nie chować się jak szczur w kanałach. Jednak rozkaz to rozkaz. Mieliśmy wyruszyć jak najszybciej, dlatego zaraz po wydaniu rozkazu zrobiono zbiórkę ludzi, którzy chcieli się wydostać z tego piekła. Nie wiedzieliśmy wtedy, że schodzimy do jeszcze większej otchłani.
Rzaba
Wstałem jak zwykle o 6:30, ignorójąc pierwszy dźwięk bódzika. Dopiero kolejny stoczył mnie z łużka. Szybki rzót oka na plan lekcji. Niestety, dwie pierwsze lekcje to rozszerzony polski, czyli coś dla ózdolnionego jak ja chumanisty. Boże, już 7:10, a ja dopiero w połowie drogi do szkoły. Nawet już nie mażę, by zdąrzyć wejść do klasy przed nauczycielką, a w głowie kołacze mi się tylko jedna myśl. Wyłonczyłem to rzelazko w domu czy jednak nie? Wreszcie wpadam do szkoły, otwieram dźwi do sali i słyszę…
Aniołek z dziurką
Wiele razy widziano, jak sama szła ulicami miasta. Często były to poranki, gdy świat otulony był jeszcze płaszczem snu, a tylko nieliczni ludzie szykowali się do pracy. Szła zawsze sama i zawsze tą samą drogą, lecz tak naprawdę nikt nie wiedział dokąd. Szła, szła i szła, a w swojej ręce skrywała malutką rzecz, której nikt nigdy nie dostrzegł.
Strach ma wielkie oczy
Wakacje zaczęły się wspaniale. Razem z rodziną pojechałam do Egiptu, by rozkoszować się upalnym słońcem i egzotycznymi widokami. Zatrzymaliśmy się w Kairze i pierwszego dnia zwiedzaliśmy to niezwykle urokliwe miasto. Było niesamowicie, choć miasto wyglądała jak ogromny bazar, pełen krzyczących kupców i dobiegającej zewsząd arabskiej muzyki, spowity zapachami orientalnych przypraw. Kolejnego dnia postanowiliśmy obejrzeć piramidy w Gizie i zobaczyć słynnego Sfinksa.
Świtezianka
Była ciemna noc. Ciepły wiatr otulał i łagodnie kołysał korony drzew w miejskim parku. Ciszę przerywało jedynie pohukiwanie sów oraz głuchy odgłos kroków postaci, która szła wzdłuż jednej ze ścieżek. Ów tajemniczy przechodzień sprawiał wrażenie mocno zamyślonego. Zachowywał się tak, jakby stracił rachubę czasu. Szedł wolno, pogwizdując sobie od czasu do czasu.
Witaminy miłości - cz. 2
- Drogi Boże! Minęło trochę czasu, gdy ostatni raz z Tobą rozmawiałam. Nawet nie wiesz, jak bardzo się boję – szeptała cichuteńko złotowłosa dziewczynka. – Wczoraj byłam z Klarą u lekarza. Bardzo cicho rozmawiali, lecz słyszałam, jak siostra pytała, czy to prawda. Nie wiem, o co chodziło, jednak doktor odpowiedział, że tak. Martwię się o Klarę…
Powrót - cz. 2
Obróciłam się na pięcie. Już wiedziałam, dokąd chcę pójść. Ruszyłam w stronę, z której przyszłam, ale nie zamierzałam przechodzić obok swojej byłej szkoły, bo to, czego tam doświadczyłam, nadal było zbyt bolesne. Postanowiłam przejść szybko przez główny plac miasta, ale stojący tam pomnik jak zwykle przykuł moją uwagę. Prześladujące mnie od początku małe dziewczynki, pojawiły się tym razem w pobliżu pomnika i widziałam jak blondynka ma zamiar wspiąć się na działo Bartosza, choć koleżanka...
Superbohaterowie
Pewnego zimowego dnia wyszłam z koleżanką na długi spacer. Idąc przed siebie rozmawiałyśmy o najróżniejszych rzeczach. Po dłuższej chwili Kornelia zaproponowała jednak, żebyśmy poszły nad jeziorko, które znajdowało się w pobliżu. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, Kornelia wyjęła z torby łyżwy, założyła je, weszła na zamarzniętą taflę jeziora i zaczęła mnie usilnie namawiać, bym do niej dołączyła. Na początku odmawiałam, ale w końcu uległam. Właśnie miałam wejść na lód, gdy usłyszałam suchy trzask.
Witaminy miłości - cz. 1
Słońce już dawno schowało się za linią horyzontu. Ostatnie dusze wędrowały jednak po dziurawym asfalcie, by zaszyć się po chwili w zaciszu domowego ogniska. Na przekór wszystkiemu i wszystkim na zewnątrz pozostawały tylko nieliczne grupy młodych ludzi, tułając się po ruinach upadłych firm. Wśród nich była i ona – dziewczyna ubrana całkowicie na czarno. Nie wyróżniała się niczym szczególnym. Miała kruczoczarne włosy, niebieskie oczy i oznaki młodzieńczego trądziku na twarzy.
Każde miasto ma swój urok
Kiedyś uważałam, że nie ma nic gorszego, niż urodzić się i mieszkać w małym miasteczku. Ani to wieś, gdzie życie płynie blisko natury, ani miasto, gdzie wszystko, co jest człowiekowi potrzebne, jest na wyciągnięcie ręki.
Powrót - cz. 1
Każdy człowiek ma za sobą jakąś przeszłość, historię, o której najchętniej by zapomniał, miejsce, do którego by nie wracał. Prawda jest taka, że każdy ma szanse uwolnić się od niej, ale czy warto? Mam 23-lata i choć z mego rodzinnego miasta wyjechałam dawno temu, to wybrałam dłuższą i trudniejszą drogę, drogę powrotu.